NR 20 / 2015 – PONIEDZIAŁEK W OKTAWIE WIELKANOCY

WPROWADZENIE
KATECHEZA
LITURGIA


WARTO SŁUCHAĆ ANIOŁÓW

Bojaźń i radość splotły się wzajemnie, gdy anioł przemówił do niewiast, które w poranek wielkanocny przybyły do pustego już grobu. Gdy spotyka nas w życiu coś nowego i jednocześnie zaskakującego, to bardzo często pierwszą reakcją jest właśnie bojaźń.
Lękamy się tego, co burzy nasz dotychczasowy schemat działania, nawet jeśli to, co robiliśmy, nie było dla nas do końca zadowalające. Śmierć Jezusa była szokiem dla wielu. Nikt nie spodziewał się, że Mistrz z Nazaretu umrze na krzyżu i to w towarzystwie dwóch przestępców. Nikt też nie wyobrażał sobie, że Jezus może trzeciego dnia powstać z grobu. Choć wcześniej wiele razy o tym mówił. Ale który z jego uczniów brał te słowa na serio? Piotr wręcz oponował, że tak się nie stanie.
W naszym życiu bywa, że jesteśmy zaskakiwani przez Pana Boga i wyrywani z wieloletnich życiowych kolein i duchowego letargu. Czasem Bóg wyprowadza nas na pustynię. Innym razem posyła do nieznanych miejsc, gdzie spotykamy ludzi, o których nawet nie śniliśmy, że ich poznamy.
Kobiety przy pustym grobie zostały posłane przez Pana Jezusa, aby poszły do braci i oznajmiły im, co mają dalej czynić. Grób był już pusty i bezużyteczny. Nie było sensu stać przy nim. Należało teraz iść do Galilei, aby spotkać Jezusa wśród żyjących.
Warto słuchać aniołów i być posłusznym ich natchnieniom. Pan Bóg będzie nam ich posyłał, aby wskazywali kierunek, w którym mamy iść. Ważne, aby mieć odwagę i odpowiedzieć na to zaproszenie. Wtedy nasze życie nabierze sensu i staniemy się zwiastunami dobrej nowiny o zmartwychwstaniu.

ks. Mariusz Krawiec – paulista


LITURGIA
KATECHEZA
WPROWADZENIE


Zmartwychwstały Pan nie jest nieobecny. Przeciwnie, zanim wstąpi do nieba, by zasiąść po prawicy Ojca, wielokrotnie ukaże się swoim uczniom. Słowo „witajcie”, które Jezus wypowiada dziś do niewiast, skierowane jest do nas wszystkich. Jezus Zmartwychwstały jest pośród nas. To On zwołał nas dzisiaj, byśmy świętowali Jego i naszą Paschę, to znaczy przejście ze śmierci do życia.

PIERWSZE CZYTANIE(Dz 2,14.22-32)

Jezus umarł za grzechy wszystkich ludzi, także za nasze. To one są właściwym sprawcą Jego śmierci. Wprawdzie do krzyża Jezusa przybiły ręce bezbożnych ludzi tamtego dnia i w tamtym miejscu, ale zabiliśmy go przecież wszyscy. „Przybiliście rękami bezbożnych i zabiliście” – mówi Piotr do współczesnych mu Żydów. Dzisiaj mówi tak do nas wszystkich.

Czytanie z Dziejów Apostolskich
W dniu Pięćdziesiątnicy stanął Piotr razem z Jedenastoma i przemówił donośnym głosem:
«Mężowie Judejczycy i wszyscy mieszkańcy Jerozolimy, przyjmijcie do wiadomości i posłuchajcie uważnie mych słów.
Mężowie izraelscy, słuchajcie tego, co mówię: Jezusa Nazarejczyka, Męża, którego posłannictwo Bóg potwierdził wam niezwykłymi czynami, cudami i znakami, jakich Bóg przez Niego dokonał wśród was, o czym sami wiecie, tego Męża, który z woli, postanowienia i przewidzenia Bożego został wydany, przybiliście rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście. Lecz Bóg wskrzesił Go, zerwawszy więzy śmierci, gdyż niemożliwe było, aby ona panowała nad Nim.
Dawid bowiem mówił o Nim: „Miałem Pana zawsze przed oczami, gdyż stoi po mojej prawicy1, abym się nie zachwiał. Dlatego ucieszyło się moje serce i rozradował się mój język, także i moje ciało spoczywać będzie w nadziei, że nie zostawisz duszy mojej w Otchłani ani nie dasz Świętemu Twemu ulec skażeniu. Dałeś mi poznać drogi2 życia i napełnisz mnie radością przed obliczem Twoim”.
Bracia, wolno powiedzieć do was otwarcie, że patriarcha Dawid umarł i został pochowany w grobie, który znajduje się u nas aż po dzień dzisiejszy. Zatem jako prorok, który wiedział, że Bóg przysiągł mu uroczyście, iż jego potomek zasiądzie na jego tronie, widział przyszłość i przepowiedział zmartwychwstanie Mesjasza, że ani nie pozostanie w Otchłani, ani ciało Jego nie ulegnie rozkładowi.
Tego właśnie Jezusa wskrzesił Bóg, a my wszyscy jesteśmy tego świadkami».

PSALM(Ps 16,1-2a i 5.7-8.9-10.11)

Jakże często grób wydaje się ostatnim miejscem związanym z końcem życia człowieka. Tu jest kres naszego życia – mówimy sobie, stojąc przy grobach najbliższych. Ale to nieprawda. Grób jest stanem przejściowym. Takim był dla Jezusa. Taki będzie dla każdego z nas. Bo Pan nie dopuści, by na zawsze w grobie pozostało ciało, które sam stworzył, a w kraju zmarłych dusza, którą sam tchnął w nasze ciało.

Refren:Strzeż mnie, o Boże, Tobie zaufałem.
Lub: Alleluja.

Zachowaj mnie, Boże, bo uciekam się do Ciebie, *
mówię do Pana: «Tyś jest Panem moim».
Pan moim dziedzictwem i przeznaczeniem, *
to On mój los zabezpiecza. Ref.

Błogosławię Pana, który dał mi rozsądek, *
bo serce napomina mnie nawet nocą.
Zawsze stawiam sobie Pana przed oczy, *
On jest po mojej prawicy, nic mną nie zachwieje. Ref.

Dlatego cieszy się moje serce i dusza raduje, *
a ciało moje będzie spoczywać bezpiecznie,
bo w kraju zmarłych duszy mej nie zostawisz *
i nie dopuścisz, bym pozostał w grobie. Ref.

Ty ścieżkę życia mi ukażesz, *
pełnię Twojej radości
i wieczną rozkosz *
po Twojej prawicy.Ref.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ(Ps 118,24)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
Oto dzień, który Pan uczynił,
radujmy się w nim i weselmy.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA(Mt 28,8-15)

Co zrobić z wiadomością o pustym grobie Pana? Czy można ją zatrzymać dla siebie? Niewiasty pobiegły oznajmić tę prawdę Jezusowym uczniom. Zrobiły to z bojaźnią i wielką radością. Trzeba je więc naśladować, ale tylko w radości, „albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości” (2Tm 1,7).

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza
Gdy anioł przemówił do niewiast, one pospiesznie oddaliły się od grobu z bojaźnią i wielką radością i biegły oznajmić to Jego uczniom.
A oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: «Witajcie». One zbliżyły się do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: «Nie bójcie się. Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei3, tam Mnie zobaczą».
Gdy one były w drodze, niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło. Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali żołnierzom sporo pieniędzy i rzekli: «Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali. A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu».
Oni zaś wzięli pieniądze i uczynili, jak ich pouczono. I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami i trwa aż do dnia dzisiejszego.


KATECHEZA
LITURGIA
WPROWADZENIE


Powołani do miłości

Przyjmując nasze życie jako dar i pielęgnując osobistą relację z Panem Bogiem, dzięki wierze odkrywamy naszą tożsamość… Na fundamencie świadomości bycia osobami godnymi i wartościowymi odkrywamy, że jesteśmy powołani do miłości.
Jedynie kiedy wiemy, kim jesteśmy, jacy jesteśmy i co możemy, potrafimy „zainwestować” nasze życie w miłość, czyli w bycie darem dla innych osób oraz poszukiwanie ich dobra i rozwoju. Na tym właśnie polega miłość. Nie szukam drugiego człowieka, aby „coś mi dał”, aby swoją obecnością „wypełnił jakąś moją pustkę”, lecz aby obdarować go bogactwem, które sam odkrywam w sobie: bogactwem umysłu, uczuć, pragnień, wartości, na których moje życie i postępowanie się opiera. Jeśli szukam drugiego człowieka, jedynie dlatego, że boję się być sam lub aby „coś z tego mieć”, to nie jest to nigdy relacja miłości. Druga osoba nie jest dla mnie darem, niespodzianką, zachwytem, lecz kimś, kto niestety „zapycha” moje braki.
Możemy zapytać się: To kto w takim razie kocha? To prawda, mało jest ludzi, którzy kochają naprawdę i mają odwagę iść przez życie, kochając innych sercem Jezusa, czyli miłością, która „jest cierpliwa, szlachetna […] nie zazdrości, nie przechwala się, nie jest zarozumiała, nie postępuje nieprzyzwoicie, nie szuka siebie, nie wybucha gniewem, nie liczy doznanych krzywd, nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz raduje się prawdą. Wszystko wytrzymuje, wszystkiemu wierzy, wszystkiemu ufa, wszystko przetrwa. […] nigdy się nie kończy” (1Kor 13,4-8).
Jak uczyć się prawdziwej miłości? Odkrywając bogactwo, które Bóg już mi dał. Bo jeśli nie wiem, co otrzymałem, to co dam z siebie innym? Odkrywając własne braki, niedostatki i ograniczenia, czyli własne ubóstwo. Wtedy uczę się, że nie jestem samowystarczalny, że potrzebuję innych i otwieram się na pomoc, wsparcie, miłość bliźniego i miłość Boga.
Czym różni się „użycie” drugiego do własnych potrzeb od przyjęcia drugiego i jego miłości? Używam drugiego, kiedy ukrywam swe braki, nie mówię wprost o moich potrzebach i jednocześnie wymuszam coś na nim. Przyjmuję drugiego, kiedy w pokorze uznaję moje niedostatki i proszę go o pomoc i wsparcie. A to druga osoba zadecyduje, jak chce i może okazać mi miłość i troskę.

s. Anna Maria Pudełko – apostolinka