NR 40 / 2011 – XIX NIEDZIELA ZWYKŁA

WPROWADZENIE
KATECHEZA
LITURGIA


TEOTROPIZM

W przyrodzie znany jest tropizm, czyli reakcja rośliny lub zwierzęcia na bodziec zewnętrzny (dotyk, pole elektryczne, czynnik chemiczny, światło, bodziec grawitacyjny, działanie wody, zmiana temperatury) w kierunku bodźca lub przeciwnie – ucieczka od niego. W świetle dzisiejszych czytań mszalnych możemy mówić, przez analogię, o teotropizmie, czyli o potrzebie wychylenia się w kierunku Boga, który przychodzi, aby ożywić nasze twarde serca.
Bóg dla naszego rozwoju duchowego dopuszcza chwile próby. Oczekuje z naszej strony odpowiedzi, czyli pewnego wysiłku. Eliasz musiał wyjść z groty, by rozpoznać przechodzącego Pana. Apostołowie z dzisiejszej Ewangelii musieli wytężyć wzrok, żeby zobaczyć kroczącego po jeziorze Jezusa, a Piotr zdobył się na odwagę pójścia po wodzie. Gdy w wyniku wątpliwości, czy podoła, zaczął tonąć, musiał krzyknąć: „Panie, ratuj mnie”.
Wakacje to szansa urlopu, wyjścia z naszych domów, mieszkań, by odpocząć. Można „zaszyć się w jakiejś jaskini” albo też wychylić się z niej, by spotkać się z Panem. Może się to dokonać w zaciszu wiejskiego, górskiego kościółka, na plaży o wczesnym poranku lub wieczorem, gdy słońce ginie za taflą wody, albo też podczas pieszej pielgrzymki. Czy i w jakim stopniu wyciągniemy ręce do Boga, odnowimy komunię z Nim, zależy naprawdę od nas samych. Chrześcijaństwo wymaga wysiłku, trudu, poświęcenia, odwagi. Chrystus zachęca nas, mówiąc: „Przyjdź (…). Czemu zwątpiłeś (…)?”.

ks. Zbigniew Krzyszowski

„Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się”.
(Mt 14,27)


LITURGIA
KATECHEZA
WPROWADZENIE


Bóg jest dla nas tajemnicą. Jawi się nam jako Stwórca i Władca natury, a w Jezusie objawia się poprzez pokorną i delikatną miłość. Prośmy o taką otwartość naszych serc, abyśmy nie przeoczyli Bożej obecności w naszym życiu. On wyciąga swą rękę, aby obdarzyć nas zbawieniem i oczekuje na naszą odpowiedź wiary.

PIERWSZE CZYTANIE(1Krl 19,9a.11-13)

Prorok Eliasz i jemu współcześni identyfikowali potęgę Boga z mocą żywiołów i pełnych grozy zjawisk. Człowiek odkrywał wówczas swoją małość i kruchość. Stając na górze Horeb, Eliasz oczekiwał właśnie takiego objawienia się Boga. Ale Bóg nie był w tym obecny. Dopiero szmer łagodnego powiewu objawił przyjście Pana. Eliasz rozpoznał Boga, który pomimo swej wielkiej potęgi przychodzi do człowieka w sposób dyskretny i delikatny.

Czytanie z Pierwszej Księgi Królewskiej

Gdy Eliasz przybył do Bożej góry Horeb, wszedł do pewnej groty, gdzie przenocował. Wtedy Pan zwrócił się do niego i przemówił słowami: «Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana».
A oto Pan przechodził. Gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały szła przed Panem. Ale Pan nie był w wichurze. A po wichurze trzęsienie ziemi: Pan nie był w trzęsieniu ziemi. Po trzęsieniu ziemi powstał ogień: Pan nie był w ogniu. A po tym ogniu szmer łagodnego powiewu. Kiedy tylko Eliasz go usłyszał, zasłoniwszy twarz płaszczem, wyszedł i stanął przy wejściu do groty.

PSALM(Ps 85,9ab-10.11-12.13-14)

Bóg przychodzi do nas, przynosząc nam swoją łaskę i dar zbawienia. Aby ten dar mógł się zrealizować, potrzeba jednak otwartości ze strony człowieka. Pan otwiera niebiosa i zstępuje do nas, ale oczekuje naszej wierności, która przyjmie Jego obdarowanie. Aby wydać owoc łaski, trzeba usłyszeć i przyjąć dobrą nowinę, że Bóg jest blisko.

Refren: Okaż swą łaskę i daj nam zbawienie.

Będę słuchał tego, co mówi Pan Bóg: *
oto ogłasza pokój ludowi i świętym swoim.
Zaprawdę bliskie jest Jego zbawienie
dla tych, którzy Mu cześć oddają, *
i chwała zamieszka w naszej ziemi.Ref.

Łaska i wierność spotkają się ze sobą, *
ucałują się sprawiedliwość i pokój.
Wierność z ziemi wyrośnie, *
a sprawiedliwość spojrzy z nieba.Ref.

Pan sam obdarza szczęściem, *
a nasza ziemia wyda swój owoc.
Przed Nim będzie kroczyć sprawiedliwość, *
a śladami Jego kroków zbawienie.Ref.

DRUGIE CZYTANIE(Rz 9,1-5)

Święty Paweł w Liście do Rzymian wyraża swój głęboki ból z powodu nierozpoznania Chrystusa przez jego braci według ciała, pochodzących z narodu żydowskiego. Naród wybrany stał się dziedzicem obietnic Bożych i przedmiotem Bożego upodobania, z niego pochodził też Jezus Chrystus jako człowiek. Przyzwyczajeni do tajemniczego i niewidzialnego Pana, nie odkryli Jego pokornej miłości objawionej w Jezusie.

Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Rzymian

Bracia:
Prawdę mówię w Chrystusie, nie kłamię, potwierdza mi to moje sumienie w Duchu Świętym, że w sercu swoim odczuwam wielki smutek i nieprzerwany ból.
Wolałbym bowiem sam być pod klątwą i odłączonym od Chrystusa dla zbawienia braci moich, którzy według ciała są moimi rodakami. Są to Izraelici, do których należą przybrane synostwo i chwała, przymierza i nadanie Prawa, pełnienie służby Bożej i obietnice. Do nich należą praojcowie, z nich również jest Chrystus według ciała, który jest ponad wszystkim, Bóg błogosławiony na wieki. Amen.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ(Ps 130,5)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
Pokładam nadzieję w Panu,
ufam Jego słowu.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA(Mt 14,22-33)

Uczniowie pozostawieni na jeziorze doświadczają momentu przerażenia i zmagania się z potęgą żywiołu. Nad ranem, gdy już opadają z sił, przychodzi Jezus. Jego obecność uspakaja wzburzone fale, porywczy wiatr i zalęknione serca uczniów. Jezus jest Bogiem, który panuje nad naturą, ale by przyjąć dar Jego mocy potrzeba ufnego zawierzenia. „Czemu wątpisz, małej wiary?” – te słowa skierowane do Piotra mają nauczyć nas zaufania delikatnej opiece Bożej, która – choć często jest przez nas niezauważona – ratuje nas w momencie próby.

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza

Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał.
Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli.
Jezus zaraz przemówił do nich: «Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się».
Na to odezwał się Piotr: «Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie».
A On rzekł: «Przyjdź».
Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: «Panie, ratuj mnie».
Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: «Czemu zwątpiłeś, małej wiary?». Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył.
Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: «Prawdziwie jesteś Synem Bożym».


KATECHEZA
LITURGIA
WPROWADZENIE


Bł. Ceferino Giménez Malla (1861-1936) – pierwszy romski święty

Bł. Ceferino (Zefiryn) jest jednym z męczenników wojny domowej w Hiszpanii (1936-1939 r.). Z rąk zwolenników Republiki poniosło wówczas śmierć ponad 6 tys. duchowieństwa i osób konsekrowanych oraz wiele tysięcy katolików świeckich. Ceferino, znany jako El Pelé, stanął w obronie prześladowanego księdza. Został zatrzymany, a podczas rewizji znaleziono u niego różaniec. Mógł go wyrzucić, wyrzekając się Chrystusa i to zapewne przyniosłoby mu ocalenie, ale wybrał inaczej. Aresztowano go, a potem rozstrzelano. Zginął 8.08.1936 r. z wyznaniem na ustach: „Niech żyje Chrystus Król”. Męczeńska śmierć jest jak wieniec chwały, który odkłada się dla tych, co bieg ukończyli i wiary ustrzegli (por. 2Tm 4,7).
Ceferino urodził się w romskiej rodzinie prawdopodobnie 26.08.1861 r. we Fraga, w prowincji de Huesca w Aragoni i jak cała społeczność Romów prowadził wędrowny tryb życia. Chrzest przyjął dopiero jako człowiek dorosły. Od dzieciństwa zakochany był w Teresie Giménez Castro, którą poślubił w tradycji romskiej. W Kościele ze swoją wybranką związał się przysięgą małżeńską, gdy miał 51 lat. Nie mogli mieć dzieci, dlatego adoptowali bratanicę Teresy – Pepitę. Byli ludźmi zamożnymi. Ceferino handlował – podkreślmy: uczciwie – końmi i innymi zwierzętami. Zamieszkali w zakupionym przez siebie domu w Barbastro.
To małe miasteczko jest ziemią nasączoną krwią męczenników. W czasie bratobójczej wojny domowej 837 jego mieszkańców poniosło śmierć za wiarę w Chrystusa. Wśród nich El Pelé – świętość, wyłaniająca się z codzienności, której znamiona to uczciwość, pojednanie, apostolat i modlitwa. Łatwo dostrzec związek między tymi wymiarami świętości a wydarzeniami w jego życiu. Jako wdowiec Ceferino wstąpił do Trzeciego Zakonu św. Franciszka, był członkiem Konferencji Stowarzyszenia św. Wincentego à Paulo, wreszcie należał do grupy religijnej „Nocne Adoracje”. Nie mając teologicznego wykształcenia, jako niepiśmienny uczył dzieci katechezy (nie tylko romskie), przekazując im podstawowe prawdy wiary i ucząc modlitwy. Był dyrygentem chóru, prowadził kółko różańcowe i – co warte podkreślenia – był człowiekiem czyniącym pokój oraz rozwiązującym konflikty wśród swoich braci. Dziś czyni to już w inny sposób – jako pierwszy błogosławiony romskiego narodu, beatyfikowany 4.05.1997 r. przez Jana Pawła II. Dnia 8 sierpnia 2011 przypada 75 rocznica jego męczeńskiej śmierci.

Ryszard Paluch