NR 9 / 2012 – VII NIEDZIELA ZWYKŁA

WPROWADZENIE
KATECHEZA
LITURGIA


KOMPLEKSOWE UZDROWIENIE

Otwarty i dostępny dla każdego dom w Kafarnaum, do którego przydźwigano człowieka sparaliżowanego, aby Jezus go uzdrowił – ta scena sprzed lat powtarza się nieustannie aż do dzisiaj. Oto gromadzimy się w świątyniach, dźwigając zarówno własne cierpienia i grzechy, jak i problemy naszych bliskich. Obarczeni tym wszystkim przychodzimy do Jezusa, aby się leczyć, oczyszczać i wzmacniać. Chrystus nas nie zawiedzie, a skuteczność składanych próśb zależy od naszej wiary, która jest w stanie zniewolić samego Boga.
Jezus uzdrawia człowieka kompleksowo, bowiem chce go zbawić całego. To uzdrawiające działanie Chrystusa od wieków aż po dziś dzień trwa w sakramencie pokuty i pojednania. I jak niegdyś nauka oraz osoba Jezusa, tak obecnie ów sakrament budzi sprzeciw, niezrozumienie i krytykę. Dla wielu stanowi przeżytek, który nawet może przeszkadzać. Rodzi się zatem pytanie: czy możliwe jest życie człowieka, jego rozwój i szczęście bez Boga? I czy można go zrozumieć bez Chrystusa?
Świadkowie uzdrowienia paralityka mogli się przekonać na własne oczy, że odzyskał on sprawność chodzenia. Jednocześnie uzyskał odpuszczenie grzechów, którego nie zdołali zobaczyć, ale o tym zapewnił ich sprawca cudu. Ponadto Jezus przywrócił go rodzinie, a tym samym rozwiązał wiele problemów dotyczących choroby i cierpienia bliskich. Warto sobie uświadomić to bogactwo oraz pełnię obecności i bliskości Chrystusa w życiu konkretnego człowieka i społeczności ludzkiej.

ks. Stanisław Godlewski

„Jezus, widząc ich wiarę…”
(Mk 2,5)


LITURGIA
KATECHEZA
WPROWADZENIE


Ubóstwo człowieka, dar Bożego przebaczenia, wolność i siła płynąca z łaski Boga, który „stwarza rzeczy nowe”, to klejnoty rozsypane wśród wersetów dzisiejszych czytań. Liturgia Słowa zaprasza nas, abyśmy zabrali te klejnoty do skarbca naszego życia. Niech podtrzymują w nas blask wiary, zwłaszcza gdy doświadczenie słabości, grzeszności i cierpienia przysłoni Boże światło. Historia narodu wybranego i ewangelicznych bohaterów wielokrotnie jest analogiczna do historii dzisiejszego człowieka. I tak oto, trudno jest odnaleźć w czymkolwiek pocieszenie, kiedy przeżywa się sytuację dramatyczną (np. nieuleczalną chorobę, śmierć ukochanej osoby). Warto zauważyć więc, że naród wybrany przez dramat niewoli babilońskiej doznał nie tylko chwilowego pocieszenia, ale „rzeczy nowej”, dojrzał do przyjęcia daru odkupienia. Natomiast paralityk to obraz prawdy, że bez łaski człowiek nie jest w stanie nawet przyjść do Boga, a z pomocą daną przez Pana jest zdolny do spotkania z Nim i wypełnienia Jego Słowa.

PIERWSZE CZYTANIE (Iz 43,18-19.21-22.24b-25)

Proroctwo Izajasza, które dziś czytamy, zostało przekazane narodowi wybranemu w czasie, gdy doświadczał udręki niewoli. W 587 r. przed Chr. król babiloński Nabuchodonozor zdobył i zniszczył Jerozolimę wraz z jej świątynią, a ludność przesiedlił do Babilonii. Dla Żydów ten etap historii był prawdziwym dramatem, ponieważ zostali oddzieleni od świątyni, gdzie – jak wierzyli – Bóg miał swoje ziemskie mieszkanie. Przebywając na wygnaniu, reflektowali nad minionymi wydarzeniami: wyzwoleniem z Egiptu, przymierzem Synajskim, własną niewiernością. W czasie tych „narodowych rekolekcji” Bóg przez proroka objawia im, że właśnie dokonuje jeszcze większych dzieł od tych, które pamiętają. Dokonuje nowego wyjścia z niewoli, to znaczy odpuszcza grzechy, którymi lud Go „zamęcza”. Oto jest „rzecz nowa”, która „pojawia się właśnie”. Jest to nowa przestrzeń wolności, w którą Bóg pragnie wprowadzić ludzkość.

Czytanie z Księgi proroka Izajasza

To mówi Pan:
«Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy. Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: pojawia się właśnie. Czyż jej nie poznajecie? Otworzę też drogę na pustyni, ścieżyny na pustkowiu.
Lud ten, który sobie utworzyłem, opowiadać będzie moją chwałę.
Lecz ty, Jakubie, nie wzywałeś Mnie, bo się Mną znudziłeś, Izraelu.
Raczej Mi przykrość zadałeś twoimi grzechami, występkami twoimi Mnie zamęczasz. Ja, właśnie Ja przekreślam twe przestępstwa i nie wspominam twych grzechów».

PSALM (Ps 41,2-3,4-5.13-14)

Kiedy człowiek grzeszy, jest w mocy wroga, który pogrąża go w złu jak w chorobie, ale gdy ten sam człowiek po upadku staje z otwartą raną przed Bogiem, jest w mocy Przyjaciela, który leczy i uszczęśliwia. Psalm 41 pomaga stanąć przed Bogiem, który wyrywa człowieka z wszelkiej mocy szatana i uzdrawia ze zranień grzechu.

Refren: Uzdrów mnie, Panie, bo bardzo zgrzeszyłem.

Błogosławiony człowiek, który myśli o biednym, *
ocali go Pan w dniu nieszczęścia.
Pan go ustrzeże, zachowa przy życiu,
uczyni szczęśliwym na ziemi *
i nie odda w moc jego wrogów. Ref.

Pan mu pomoże na łożu boleści, *
podczas choroby poprawi mu posłanie.
Mówię: «O Panie, zmiłuj się nade mną, *
uzdrów mnie, bo zgrzeszyłem przeciw Tobie!». Ref.

A Ty mnie podtrzymasz dzięki swej prawości *
i na wieki umieścisz przed Twoim obliczem.
Błogosławiony Pan, Bóg Izraela, *
aż po wszystkie wieki. Ref.

DRUGIE CZYTANIE (2Kor 1,18-22)

Kontekstem zapewnień Pawłowych co do tego, że jego słowa nie są lekkomyślnie wypowiadane i mają pokrycie w prawdzie objawionej, którą Paweł żyje, jest zmieniony program podróży misyjno-apostolskich. Ponieważ nie przybył on do Koryntu tak, jak to wcześniej zapowiedział, jego przeciwnicy zarzucili mu, że jest osobą, na której nie można polegać. Sytuacja ta stała się sposobnością, aby zapewnić, że poręką głoszonej przez Pawła i jego towarzyszy Ewangelii jest sam Bóg, który potwierdził swą wiarygodność w Osobie Jezusa Chrystusa.

Czytanie z Drugiego Listu świętego Pawła Apostoła do Koryntian

Bracia:
Bóg mi świadkiem, że w tym, co do was mówię, nie ma równocześnie «tak» i «nie». Syn Boży, Chrystus Jezus, Ten, którego głosiłem wam ja i Sylwan, i Tymoteusz, nie był «tak» i «nie», lecz dokonało się w Nim «tak». Albowiem ile tylko obietnic Bożych, wszystkie są w Nim «tak». Dlatego też przez Niego wypowiada się nasze «Amen» Bogu na chwałę.
Tym zaś, który umacnia nas wespół z wami w Chrystusie i który nas namaścił, jest Bóg. On też wycisnął na nas pieczęć i zostawił zadatek Ducha w sercach naszych.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ (Łk 4,18)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
Pan posłał Mnie, abym ubogim
niósł dobrą nowinę,
więźniom głosił wolność.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA (Mk 2,1-12)

Tematem centralnym dzisiejszej Ewangelii jest Jezus – Syn Boży, który uzdrawia ciało, odpuszcza grzechy i przenika myśli ukryte w sercu człowieka. Naoczni świadkowie tych wydarzeń mówili ze zdumieniem: „jeszcze nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego”. A co widział Jezus? Jezus widział wiarę tych, którzy przynieśli chorego i powiedział: „Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy”. Jezus widzi tych, którzy wierzą, i czyni cuda w życiu wielu paralityków, którzy sami nie są zdolni przyjść do Niego.

Słowa Ewangelii według świętego Marka

Gdy po pewnym czasie Jezus wrócił do Kafarnaum, posłyszeli, że jest w domu.
Zebrało się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę.
Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu wnieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: «Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy».
A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w duszy: «Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, jeśli nie Bóg sam jeden?».
Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: «Czemu nurtują te myśli w waszych sercach? Cóż jest łatwiej powiedzieć do paralityka: „Odpuszczają ci się twoje grzechy” czy też powiedzieć: „Wstań, weź swoje łoże i chodź”? Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów (rzekł do paralityka): „Mówię ci: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu”».
On wstał, wziął zaraz swoje łoże i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga, mówiąc: «Jeszcze nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego».


KATECHEZA
LITURGIA
WPROWADZENIE


Cud różańcowy na Filipinach (r. 1986)

W 1972 r. Filipiny stały się krajem totalitarnym. Tuż przed kolejnymi wyborami prezydenckimi Ferdynand Marcos, głowa państwa, rozwiązał parlament. (…) Pragnienie władzy popchnęło go do zlikwidowania wolnej prasy, a niedługo potem – do uwięzienia wszystkich przywódców opozycji oraz siedmiu tysięcy „niepoprawnie myślących” żołnierzy i oficerów. (…)
Była sobota, 22 lutego 1986 roku. Prezydent wydał rozkaz aresztowania ministra obrony, Juana Enrile’a i kilku innych. Enrile i gen. Fidel Ramos, zastępca dowódcy sił zbrojnych, wraz z trzystu innymi wojskowymi zamknęli się w koszarach przy autostradzie Epifanio de los Santos Avenue (Filipińczycy mówią w skrócie EDSA) – Alei Objawienia się Świętych. Ogłosili, że będą walczyć, aż polegną, ale nie oddadzą się żywi w ręce Marcosa.
I wtedy się zaczęło. Na biurku kardynała zadzwonił telefon. „Eminencjo – odezwał się ktoś drżącym głosem w słuchawce – musicie nam pomóc. Jeśli nie pomożecie, za parę godzin nie będzie nas wśród żywych”. Wszyscy wiedzieli, że wystarczyłoby kilka czołgów lub eskadra śmigłowców, by zlikwidować buntowników. Na półtorej godziny kardynał zamknął się w kaplicy. Kiedy wyszedł, wiedział już, co trzeba uczynić. Przez katolickie radio „Veritas” wezwał ludzi, by bronili „naszych przyjaciół”: „Wyjdźcie na ulice, stańcie pomiędzy siłami Enrile’a i Ramosa a nadjeżdżającymi czołgami!”. Ludzie usłyszeli i odpowiedzieli. Ze wszystkich części miasta, ze slumsów i dzielnic bogaczy, popłynął tłum. W kilka godzin w Alei Objawienia się Świętych stanęło dwa miliony ludzi. Przyszli na EDSA całymi rodzinami, z małymi dziećmi. A co najważniejsze, przyszli z różańcem w ręku i modlitwą na ustach. Na ulicy trwało wielkie nabożeństwo różańcowe, śpiewano bez końca maryjne pieśni, na pospiesznie przygotowanych ołtarzach kapłani i biskupi odprawiali niezliczone Msze Święte. (…) Trwali na posterunku cztery dni i noce. To, czego się obawiano, stało się niebawem faktem. Na ulicy ukazało się sześć czołgów. Kierujący nimi zobaczyli armię bezbronnych ludzi, zawyły motory, maszyny ruszyły na tłum. Wszystkich czołgów było dwadzieścia pięć, żołnierzy – sześć tysięcy. Dwa miliony ludzi, bladych i drżących ze strachu, uklękło twarzą w kierunku nadjeżdżających czołgów. (…) Nie, ludzie nie mieli zamiaru się cofnąć. To czołgi się cofnęły. Nie padł ani jeden strzał. Armię pokonała moc modlitwy.

Wincenty Łaszewski, Drogowskazy do nieba. Objawienia Maryi
na drogach naszego życia,
Częstochowa 2005.