NR 44 / 2013 – XXIII NIEDZIELA ZWYKŁA

WPROWADZENIE
KATECHEZA
LITURGIA


JEZUS UCZCIWIE STAWIA SPRAWĘ

Ewangelista Łukasz na początku swej relacji wspomina, że „za Jezusem szły wielkie tłumy”. Cieszący się popularnością Mistrz z Nazaretu jakby ignorował ten fakt. Gorzej: znalazł sposób przerzedzenia szeregów swych entuzjastów. Mówił im o krzyżu.
Ludzie chętnie biegną za idolami, zwłaszcza jeśli ci sypią szczodrze obietnicami i mówią o łatwym życiu. Również za Jezusem chodzili ludzie liczący na polepszenie swego losu. Niejeden z przywódców ludowych skorzystałby z okazji, by coraz to nowymi obietnicami podkręcać spiralę popularności, grając na tych nadziejach i oczekiwaniach. Lecz nie Jezus. Nie zależy Mu na popularności, ale na prawdzie. Zaprasza, by wraz z Nim żyć bez złudzeń i tanich atrap szczęścia.
Jezus nie szuka siebie, lecz dobra swoich słuchaczy. Nie zabiega o poklask tłumów, dlatego nie mami mirażem szybkiego sukcesu. W Jego nauczaniu pojawia się zarys krzyża. Mistrz nie ukrywa, że Jego miłość jest wymagająca, bezkompromisowa, kosztuje. „Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki”, „kto nie nosi swego krzyża (…) nie może być moim uczniem”. To uczciwe postawienie sprawy. Podanie jasnych reguł gry. Jezus chce, by ci, którzy pójdą za Nim, liczyli się z konsekwencjami swej decyzji. Muszą policzyć swoje racje i siły.
Opowiedzenie się za Chrystusem to znacznie więcej niż zapisanie się do jakiejś szkoły filozoficznej lub przyłączenie do stronnictwa politycznego. Jest to decyzja zmieniająca życie. Czy jestem gotów ją podjąć? Czy jestem dość mocny w wierze, by pójść za Chrystusem?

ks. Zbigniew Sobolewski


LITURGIA
KATECHEZA
WPROWADZENIE


Właściwy dystans do nas samych i otaczającego nas świata pozwala kochać miłością, która nie zawłaszcza i nie czyni niewolnikiem. Zaskakujące słowa Jezusa o nienawiści do najbliższych i siebie samego są w rzeczywistości zaproszeniem do wolności od zniewalających przywiązań. Wolność ta jest niezbędna, aby troszczyć się o prawdziwe dobro naszych bliskich i nas samych.

PIERWSZE CZYTANIE(Mdr 9,13-18b)

Słowo „mądrość” oznacza w Biblii umiejętność wykorzystania praw rządzących światem i osiągnięcia sukcesu w relacjach międzyludzkich, ale przede wszystkim zdolność dostrzeżenia sensu swojego życia i jego ostatecznego celu.

Czytanie z Księgi Mądrości

Któż z ludzi rozezna zamysł Boży albo któż pojmie wolę Pana? Nieśmiałe są myśli śmiertelników i przewidywania nasze zawodne, bo śmiertelne ciało przygniata duszę i ziemski przybytek obciąża lotny umysł.
Mozolnie odkrywamy rzeczy tej ziemi, z trudem znajdujemy, co mamy pod ręką, a któż wyśledzi to, co jest na niebie? Któż poznał Twój zamysł, gdybyś nie dał Mądrości, nie zesłał z wysoka Świętego Ducha swego?
I tak ścieżki mieszkańców ziemi stały się proste, a ludzie poznali, co Tobie przyjemne, a wybawiła ich Mądrość.

PSALM(Ps 90,3-4.5-6.12-13.14 i 17)

Świadomość kresu każdej ludzkiej rzeczywistości pozwala odkryć właściwą miarę naszych dążeń, uczuć, przywiązań… Razem z psalmistą modlimy się o dar Bożego miłosierdzia i o umiejętność cieszenia się każdym momentem życia.

Refren: Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką.

Obracasz w proch człowieka *
i mówisz: «Wracajcie, synowie ludzcy».
Bo tysiąc lat w Twoich oczach
jest jak wczorajszy dzień, który minął, *
albo straż nocna.Ref.

Porywasz ich, stają się niby sen poranny, *
jak trawa, która rośnie:
rankiem zielona i kwitnąca, *
wieczorem więdnie i usycha.Ref.

Naucz nas liczyć dni nasze, *
byśmy zdobyli mądrość serca.
Powróć, o Panie, jak długo będziesz zwlekał? *
Bądź litościwy dla sług Twoich!Ref.

Nasyć nas o świcie swoją łaską, *
abyśmy przez wszystkie dni nasze
mogli się radować i cieszyć.
Dobroć Pana Boga naszego niech będzie nad nami
i wspieraj pracę rąk naszych, *
dzieło rąk naszych wspieraj.Ref.

DRUGIE CZYTANIE(Flm 9b-10.12-17)

Onezym był zbiegłym niewolnikiem Filemona. Wiara w Chrystusa zbliżyła ich ponownie, łącząc braterską miłością. Choć w dzisiejszej Polsce nie ma już niewolnictwa, także nasze relacje z innymi potrzebują podobnej przemiany, aby pęta różnorodnych zależności przemieniać w więzy miłości.

Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Filemona

Najdroższy:
Jako stary Paweł, a teraz jeszcze więzień Chrystusa Jezusa, proszę cię za moim dzieckiem, za tym, którego zrodziłem w kajdanach, za Onezymem. Jego ci odsyłam; ty zaś jego, to jest serce moje, przyjmij do domu. Zamierzałem go trzymać przy sobie, aby zamiast ciebie oddawał mi usługi w kajdanach noszonych dla Ewangelii. Jednakże postanowiłem nie uczynić niczego bez twojej zgody, aby dobry twój czyn był nie jakby z musu, ale z dobrej woli. Może bowiem po to oddalił się od ciebie na krótki czas, abyś go odebrał na zawsze, już nie jako niewolnika, lecz więcej niż niewolnika, jako brata umiłowanego. Takim jest on zwłaszcza dla mnie, ileż bardziej dla ciebie zarówno w doczesności, jak w Panu. Jeśli więc się poczuwasz do łączności ze mną, przyjmij go jak mnie.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ(Ps 119,135)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
Okaż Twemu słudze światło swego oblicza
i naucz mnie Twoich ustaw.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA(Łk 14,25-33)

Miłość bliźniego jest najważniejszą regułą chrześcijańskiego postępowania względem innych, ale kiedy jest ona dla nas ważniejsza od miłości Boga, staje się bałwochwalstwem i prowadzi do zniewolenia. Podobnie jak możliwość zbudowania wieży czy zwyciężenia bitwy zależy od posiadanych środków, tak duchowy sukces zależy od zdolności naśladowania Jezusa i stawiania zawsze na pierwszym miejscu woli Boga.

Słowa Ewangelii według świętego Łukasza

Wielkie tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: «Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem.
Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem.
Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw, a nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: „Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć”.
Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju.
Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem».


KATECHEZA
LITURGIA
WPROWADZENIE


Uwolniona spod czarnej płachty – świadectwo egzorcysty

„Po uwolnieniu czuję się tak, jakbym narodziła się na nowo. Czasem jest ciężko, bo zły chciałby wrócić, ale już się nie dam. Zostałam stworzona do zbawienia, a nie potępienia!” – mówi Kinga.
Kiedy miała kilka lat, leczono ją akupunkturą. W gimnazjum zaczęły się imprezy, picie alkoholu i problemy z czystością. Nie bez znaczenia była też lektura Harrego Pottera Joanne Kathleen Rowling i Zmierzchu Stephenie Meyer. Kinga „bawiła się” w rzucanie zaklęć, zaczęła interesować się horoskopami oraz sennikami i ślepo wierzyła w przesądy. Po rekolekcjach u franciszkanów na nowo zbliżyła się do Boga, ale także coraz bardziej doświadczała duchowych cierpień. Nie radząc sobie z emocjami, zaczęła szukać ukojenia w muzyce psychodelicznej. Podczas studniówkowej zabawy w rytmach techno poczuła, że coś się w niej otworzyło. Coraz częściej zaczęła zwracać się do złego. Doszło do tego, że wyrzekła się Boga i wiary. Oddała cześć szatanowi. Zaczęła odsuwać się od ludzi, czuła nienawiść, miała ciągłe poczucie winy i walczyła z myślami samobójczymi. Sięgnęła też po biblię szatana.
Podczas modlitwy wstawienniczej zamanifestował zły, który ją niewolił. Kinga dostała wtedy adresy do kilku egzorcystów, ale nie skorzystała z ich pomocy. Bała się. Kiedy chłopak pokropił ją egzorcyzmowaną wodą, wpadła w szał. Właśnie wtedy o problemie Kingi dowiedzieli się rodzice. Zaczęli jeździć z nią do egzorcystów. Poprawa jednak trwała krótko. Pokusy od złego były coraz silniejsze. Podczas Mszy św. nękały ją wulgarne i bluźniercze myśli, zdarzało się, że nie potrafiła przyjąć Komunii Świętej. W tych trudnych chwilach Kinga mogła jednak liczyć na pomoc mamy, która pilnowała, aby córka nie opuszczała modlitwy. Dużo wtedy rozmawiały, ale szatan kusił coraz mocniej. Po nieudanej próbie samobójczej trafiła do ks. Piotra. Została uwolniona po kilkugodzinnej modlitwie w święto Świętej Rodziny. Wyznała, że w tamtym momencie poczuła, jakby ktoś zdejmował z niej czarną płachtę. Dziś dziękuje Bogu za Jego miłość, która zmieniła nie tylko ją samą, ale także całą jej rodzinę.

Na podstawie świadectwa ks. Piotra Markielowskiego, egzorcysty diec. kieleckiej –
opracowała Agnieszka Wawryniuk