NR 39 / 2014 – XVIII NIEDZIELA ZWYKŁA

WPROWADZENIE
KATECHEZA
LITURGIA


JESTEŚMY BEZPIECZNI: MIŁOŚĆ BOGA JEST WIERNA


LITURGIA
KATECHEZA
WPROWADZENIE


Podczas doświadczanych trudności życiowych często zadajemy sobie pytanie, gdzie jest Pan Bóg. Pytamy o Jego obecność w naszym życiu. Dzisiejsza liturgia słowa pokazuje nam wyraźnie, że objawienie Boga jest tym wyrazistsze, im większy dramat przeżywa człowiek. On przez swojego Syna zawsze patrzy na nas zdjęty litością, a wtedy uzdrawia swoim Słowem oraz umacnia Jego Ciałem. To spojrzenie z miłością dokonuje się w sposób szczególny podczas Eucharystii. Prawdziwie dusza nasza żyć będzie, gdy – przychodząc tutaj – słuchamy Chrystusa.

PIERWSZE CZYTANIE (Iz 55,1-3a)

Przyszłość zapowiedziana przez proroka przekracza wszelkie prawidła ludzkiej ekonomii.To, co Pan Bóg chce zaoferować człowiekowi, dokonuje się „bez płacenia i bez pieniędzy”.Nie są to slogany, jakie można usłyszeć przed wyborami, ale prawda, przez którą objawia sięsam Bóg. Zapowiedziane chleb i wino zostaną człowiekowi udzielone najpełniej w Chrystusie,stając się Jego Ciałem i Krwią. Ten Boży dar można przyjąć tylko bez pieniędzy, bo przecieżnie ma możliwości, aby człowiek mógł się za niego wypłacić.

Czytanie z Księgi proroka Izajasza

To mówi Pan Bóg:
«Wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy.Kupujcie i spożywajcie, dalejże, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko. Czemu wydajecie pieniądze na to, co nie jest chlebem? I waszą pracę na to, co nienasyci? Słuchajcie Mnie, a jeść będziecie przysmaki i dusza wasza zakosztuje tłustychpotraw.Nakłońcie wasze ucho i przyjdźcie do Mnie, posłuchajcie Mnie, a dusza wasza żyćbędzie».

PSALM (Ps 145,8-9.15-16.17-18)

Oczy biednego zwracają się ku bogatym, aby otrzymać wsparcie. Ten, kto jest głodny, szuka tego, kto jest w stanie użyczyć chleba. Zakochany nie może oderwać oczu od ukochanej osoby. A do kogo mają się zwracać oczy wierzących? Psalmista kieruje nasz wzrok na Boga, zwłaszcza wtedy, gdy ciało i duch są spragnione. W Nim można znaleźć nasycenie, gdy jako Stwórca hojnie otwiera dłoń, oraz odpuszczenie, bo „Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył”. Musimy wzywać Go szczerze, abyśmy doświadczyli Jego bliskości i opieki.

Refren: Otwierasz rękę, karmisz nas do syta.

Pan jest łagodny i miłosierny, *
nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.
Pan jest dobry dla wszystkich, *
a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył. Ref.

Oczy wszystkich zwracają się ku Tobie, *
a Ty karmisz ich we właściwym czasie.
Ty otwierasz swą rękę *
i karmisz do syta wszystko, co żyje. Ref.

Pan jest sprawiedliwy na wszystkich swych drogach *
i łaskawy we wszystkich swoich dziełach.
Pan jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają, *
wszystkich wzywających Go szczerze. Ref.

DRUGIE CZYTANIE (Rz 8,35.37-39)

Paweł Apostoł w dynamicznych obrazach ukazuje triumf Bożej miłości. Wrogie człowiekowi siły, przerastające go trudności, rzeczywistości wykraczające ponad naturalną jego miarę, tracą swoją skuteczność wobec tego daru. Więcej, chrześcijanin dzięki tym przeciwnościom może odnieść pełne zwycięstwo. Dokonało się ono w Chrystusie, który umarł za nas na krzyżu. Tak właśnie zostały ostatecznie przypieczętowane nierozerwalne więzy miłości Boga do każdego z nas. Jest tylko jedno stworzenie, które może je zerwać. Jest nim człowiek, który odrzuca tę miłość.

Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Rzymian

Bracia:
Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował.I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani potęgi, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ (Mt 4,4b)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Nie samym chlebem żyje człowiek,
lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA (Mt 14,13-21)

Głębię potrzeb ludzkich zna tylko Chrystus – Bóg-Człowiek. On, zdjęty litością, uzdrawia chorych, a następnie karmi w obfitości całe rzesze. Wszystkie potrzeby, takie jak choroby czy niewielka ilość pożywienia, wywodzą się z ludzkiego niedostatku. Jednocześnie ukazują nadmiar Bożych darów. Wraz z przejętym litością Chrystusem znika całkowicie utrapienie,głód lub śmierć oraz nadchodzi ten czas, kiedy można kupować bez płacenia za chleb. Dla nas Jezusowy chleb został przeobrażony w pokarm eucharystyczny, dzięki któremu możemy osiągnąć zbawienie.

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza

Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd w łodzi na miejsce pustynne, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych. A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: «Miejsce to jest puste i pora już spóźniona. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności». Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść». Odpowiedzieli Mu: «Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb». On rzekł: «Przynieście Mi je tutaj». Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby, dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości i zebrano z tego, co pozostało, dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.


KATECHEZA
LITURGIA
WPROWADZENIE


Zostało mi tylko jedno

Roman Kluska – założyciel i były prezes firmy komputerowej Optimus, a potem giełdowej spółki Optimus SA, jeden z najbogatszych Polaków, obecnie zajmuje się promocją hodowli owiec i zdrowej żywności – opowiada o niesłusznym aresztowaniu pod zarzutem wyłudzenia.

Moje życie legło w gruzach
Było to w 2002 r., po tym, jak sprzedałem grupę Optimus. Pewnego dnia o 6 rano zadzwonił domofon. „Policja, otwierać! Groźni przestępcy często uciekają z konwoju, więc musi pan jechać do Krakowa skuty. Mamy prawo przeszukać dom i zabrać wszystko, co ma jakąkolwiek wartość, bo posłuży to naprawieniu szkód, jakie wyrządził pan Polsce” – wiele z tych słów dokładnie pamiętam do dzisiaj. Policja miała nakaz doprowadzenia mnie siłą do prokuratury apelacyjnej w Krakowie, wydział przestępczości zorganizowanej. „Jutro dostanie pan trzymiesięczny areszt, a ile pan posiedzi, to się jeszcze okaże”.

Funkcjonariusze odebrali mi pasek od spodni i sznurówki i zaprowadzili do czteroosobowej celi. Jeden mężczyzna siedział za zabójstwo, drugi za wielokrotne pobicie, trzeci za kradzież. „A ty za co?”. Byli bardziej ludzcy niż oprawcy w mundurach. „Tu jest zimno, weź koc” – powiedzieli.
Wydawało mi się, że zwariuję z absurdu i poczucia doznanej krzywdy. Cały świat mi się zawalił i upadły wartości – że istnieje sprawiedliwość, że policja goni złodziei, a prokuratura posługuje się prawem. Wszystko rozleciało się jak domek z kart. Zostało tylko jedno.

„Jezu, ufam Tobie. Jezu, ufam Tobie…”. Uratowały mnie ból i cierpienie, jakich doświadczyłem wiele lat wcześniej. Miałem wypadek na nartach i trzy tygodnie leżałem unieruchomiony w łóżku. Wtedy z nudów – bo nie miałem nic innego pod ręką – przeczytałem książeczkę o św. s. Faustynie. Były w niej fragmenty Dzienniczka, po który potem sięgnąłem i czytałem, a właściwie przeżywałem go przez trzy lata, delektując się każdym wersetem. Przychodziłem wykończony po pracy, ale zawsze znalazłem choćby 15 minut, by przeczytać jeden wers i przemyśleć. Jakie jest przesłanie Dzienniczka? – „Ja jestem twoim Bogiem i Stwórcą, a ty jesteś marnym człowiekiem. Ale wiedz, że ja jako twój Bóg i Stwórca bardzo cię kocham. Miłością nie ziemską, ale bezwarunkową. Dostałeś skarb – wolną wolę. Raz ci ją dałem i nigdy nie odbiorę, ale chciałbym, żebyś mi bezwarunkowo zaufał, tak jak ja cię bezwarunkowo kocham”.

Te słowa były łatwe do przyjęcia, kiedy wszystko mi się udawało. Ale w więzieniu? Myśli rozsadzały mi głowę. Jedno, co mogłem, to powtarzać w kółko „Jezu, ufam Tobie”. Podziałało. Następnego dnia zwolniono mnie do domu.

Ale to nie koniec – za święty spokój miałem zapłacić 8 mln złotych. Sprawa skończyła się dopiero wtedy, gdy pojechaliśmy z żoną na rekolekcje. W dniu, gdy byliśmy gotowi powiedzieć: „Panie Jezu, jeśli chcesz, mogę być do końca życia przestępcą”, Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok, że niejaki Kluska jest niewinny.

Od tamtego czasu miałem przeróżne kłopoty. Najpierw rozwiązywałem je po swojemu, ale ostatecznie wracałem do jednej, sprawdzonej metody – zaufania Panu Bogu. Ona zawsze działa. Jeśli ma się Opiekuna, który wszystko może, a żąda od nas tylko bezgranicznego zaufania, to mimo wszystkich problemów, człowiek jest szczęśliwy.