NR 62 / 2015 – ŚWIĘTO ŚW. SZCZEPANA, PIERWSZEGO MĘCZENNIKA

WPROWADZENIE
KATECHEZA
LITURGIA


WYTRWAŁOŚĆ TO WIELKA SIŁA

Zaraz po sielankowej atmosferze Bożego Narodzenia słowo Boże wprowadza nas w horror okrutnej śmierci św. Szczepana. Chodzi tu o realizm wiary: jest ona dawaniem świadectwa i przyjęciem cierpienia za to świadectwo.
Od samego początku widzimy więc, że – jak śpiewany w kolędzie − „tyle tysięcy lat wyglądany” Mesjasz nie zostaje przyjęty przez tych, do których przychodzi. Skoro tak, to również Jego uczniowie muszą zdawać sobie sprawę z tego, że nie będą zawsze mile widziani ze swoim świadectwem. Nie to jest jednak ważne: dzisiejsza Ewangelia jest wezwaniem do dawania świadectwa mimo wszystko. Będą nas „wydawać sądom”, a może nawet się zdarzyć, że własny brat czy ojciec wyda nas na śmierć – a śmierć można przecież zadać na wiele sposobów: ironią, wykluczeniem, odrzuceniem itd.
Dzisiejsze słowo Boże przygotowuje nas na różne cierpienia, nasi bracia w wierze na innych kontynentach naprawdę są więzieni, torturowani, paleni, rozstrzeliwani i mają podrzynane gardła. Kiedy patrzymy na to wszystko, w krzyku wewnętrznego sprzeciwu stawiamy pytanie: „Za co?”. Za wytrwałość przy Jezusie: „[…] z powodu mojego imienia” – mówi dzisiaj o tym Pan. Nie możemy jednak poddać się i ugiąć, ponieważ od tego zależy coś więcej niż nasz prestiż, honor czy jakakolwiek ludzka wartość. Jezus mówi, że od wytrwałości do końca zależy nasze wieczne zbawienie. Szczepan nie tylko był gorliwy – to widać w dzisiejszej Ewangelii bardzo wyraźnie. Ale jeszcze ważniejsze jest to, że był wytrwały. Wytrwałość to wielka, nadprzyrodzona siła chrześcijan. Nasza siła.

ks. Adam Rybicki


LITURGIA
KATECHEZA
WPROWADZENIE


Pośród prezentów, jakie otrzymujemy od Pana Boga, są także dary związane z liturgią. Nie tylko słowa modlitw, które ułożyli ludzie napełnieni Bożą łaską, nie tylko czytania wyjęte z Pisma Świętego, ale także poszczególne święta i wspomnienia ukazujące ludzi żyjących Ewangelią. Stajemy dzisiaj obok św. Szczepana, który otwiera orszak świętych męczenników wpatrzonych w otwarte przez Chrystusa bramy nieba.

PIERWSZE CZYTANIE(Dz 6,8-10;7,54-60)

Czy opis męczeństwa św. Szczepana nie jest zbyt wstrząsający po wczorajszej radości przeżywanej obok Jezusowego żłóbka? Właśnie wcielenie Syna Bożego, łaski, które wysłużył, są źródłem siły w chwilach, jakim musiał stawić czoła czczony dzisiaj Pierwszy Męczennik. Nie wolno nam zatrzymać się przy żłóbku. Trzeba iść do Zmartwychwstania, nawet ścieżką męczeństwa.

Czytanie z Dziejów Apostolskich
Szczepan pełen łaski i mocy działał cuda i znaki wielkie wśród ludu. Niektórzy zaś z synagogi, zwanej synagogą Libertynów i Cyrenejczyków, i Aleksandryjczyków, i tych, którzy pochodzili z Cylicji i z Azji, wystąpili do rozprawy ze Szczepanem. Nie mogli jednak sprostać mądrości i Duchowi, z którego natchnienia przemawiał.
Gdy usłyszeli to, co mówił, zawrzały gniewem ich serca i zgrzytali zębami na niego.
A on pełen Ducha Świętego patrzył w niebo i ujrzał chwałę Bożą i Jezusa, stojącego po prawicy Boga. I rzekł: «Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga».
A oni podnieśli wielki krzyk, zatkali sobie uszy i rzucili się na niego wszyscy razem. Wyrzucili go poza miasto i kamienowali, a świadkowie złożyli swe szaty u stóp młodzieńca, zwanego Szawłem.
Tak kamienowali Szczepana, który modlił się: «Panie Jezu, przyjmij ducha mego!». A gdy osunął się na kolana, zawołał głośno: «Panie, nie poczytaj im tego grzechu».
Po tych słowach skonał.

PSALM(Ps 31,3cd-4.6 i 8ab.16-17)

Refren dzisiejszego Psalmu może być modlitwą każdego dnia – nie tylko dnia odejścia z tego świata. Całkowite powierzenie się Bogu daje już tu, na ziemi, poczucie bezpieczeństwa, pozwala stanąć w przedsionku nieba.

Refren:W ręce Twe, Panie, składam ducha mego.

Bądź dla mnie skałą schronienia, *
warownią, która ocala.
Ty bowiem jesteś moją skałą i twierdzą, *
kieruj mną i prowadź przez wzgląd na swe imię.Ref.

W ręce Twoje powierzam ducha mego: *
Ty mnie odkupisz, Panie, Boże.
Weselę się i cieszę się Twoim miłosierdziem, *
boś wejrzał na moją nędzę.Ref.

W Twoim ręku są moje losy, *
wyrwij mnie z rąk wrogów i prześladowców.
Niech Twoje oblicze zajaśnieje nad Twym sługą: *
wybaw mnie w swym miłosierdziu.Ref.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ(Ps 118,26a i 27a)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
Błogosławiony, który przybywa w imię Pańskie,
Pan jest Bogiem i daje nam światło.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA(Mt 10,17-22)

To, co stało się ze św. Szczepanem i wieloma innymi uczniami Chrystusa, nie powinno być dla nas zaskoczeniem. Jezus to wszystko zapowiedział. Więcej, dał nam cenną wskazówkę, jak mamy się do tego przygotować: Nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. Najważniejsze to mieć dziecięcą ufność i nie liczyć na swoje siły, lecz powierzyć się Bogu i otworzyć na działanie Ducha Świętego, a On przeprowadzi nas przez każde trudne doświadczenie.

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza
Jezus powiedział do swoich Apostołów:
«Miejcie się na baczności przed ludźmi. Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić. Gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was.
Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony».


KATECHEZA
LITURGIA
WPROWADZENIE


Chcę należeć do Ciebie

„Nagle zrozumiałam, że nie muszę już dalej szukać, nie muszę już nigdzie pojechać, znalazłam Tego, który przez te lata tak cierpliwie czekał na mnie”.
Jestem siostrą klaryską z Węgier, przybrałam imię Faustyna. Kiedy miałam 18 lat, w dniu urodzin, modliłam się przed Tabernakulum i dziękowałam Bogu za dar mojego życia. Także prosiłam Go o Jego pomoc w odczytaniu swojego powołania. Nie wiedziałam, jakie będzie moje dalsze życie, ale powierzyłam Mu moją przyszłość. Powiedziałam Mu w bardzo prostych słowach: „Jakkolwiek będzie, ja chcę należeć do Ciebie, chcę, żebyś Ty był zawsze na pierwszym miejscu w moim życiu”. Konkretnie o życiu zakonnym wtedy nie myślałam, bo na Węgrzech nikt mi nie mówił, że istnieje życie kontemplacyjne, że są klasztory klauzurowe, nie spotkałam się osobiście z siostrami. Od tego czasu zapragnęłam każdego dnia przyjmować Pana Jezusa do mojego serca i więcej czasu poświęcać na modlitwę. On wzbudził we mnie przez ten czas takie wielkie pragnienie miłości, taką wielką tęsknotę za Nim, że myślałam, że aby zaspokoić to pragnienie, na pewno trzeba zrobić coś wielkiego, niezwykłego, a z pewnością trzeba pojechać gdzieś daleko.

Jaka będzie moja odpowiedź?
Po studiach, ponieważ zostałam przedszkolanką, postanowiłam podjąć pracę najpierw w Anglii, potem w Nowej Zelandii i w Niemczech. Pomagałam w opiece nad dziećmi w rodzinach, poznałam, jak piękne może być życie małżonków, jak szczęśliwa może być kobieta, która ma kochającego męża, dzieci. Już wtedy przeczuwałam jednak, że moja droga będzie inna. Po kilku latach wróciłam do domu niezadowolona, wciąż nie znajdując jeszcze tego, czego szukałam… Pewnego dnia, w Wielki Czwartek, usłyszałam w kościele krótką homilię o tym, jak wielkim skarbem jest dla nas Eucharystia, że nie ma cenniejszego, większego daru. Jezus w Najświętszym Sakramencie nic nie zatrzymał dla Siebie, nic więcej nie może nam dać, niż Swoje własne Ciało i Swoją Krew, dał nam Siebie całego. A w Wielki Piątek jeszcze mocniej udowodnił swoją miłość ku nam, kiedy umarł za nas na krzyżu z miłości. Wtedy zapytałam siebie: Czy Pan Jezus mógłby coś więcej dać, czy mógłby coś jeszcze zrobić? A co najważniejsze: jaka będzie zatem moja odpowiedź na tę ogromną Jego miłość? Ja też pragnę oddać się Jemu cała z miłości i żyć tylko dla Niego!

Moja tajemnica
Decydującym momentem na drodze mojego powołania było wydarzenie także związane z Jezusem Eucharystycznym. W czasie wakacji przyjechał do naszej parafii pewien ojciec franciszkanin, Polak, żeby odwiedzić swojego współbrata, również Polaka, który pracował wtedy w naszym mieście. Codziennie widział mnie na wieczornej Mszy św. i zapytał tego ojca, który mnie znał: „Kim jest ta dziewczyna, która czytała, bo ja myślę, że ona zostanie klaryską…”. Nie wiem, jaka była treść ich dalszej rozmowy na mój temat. Kiedy przyszła chwila Komunii św., przyjęłam Pana Jezusa z rąk tego ojca. On stanął przede mną i powiedział do mnie po angielsku (nie znałam wtedy języka polskiego): „Nie bój się iść za Jezusem!”. Bardzo się zdziwiłam i zastanowiłam, skąd ten ojciec wiedział o mojej tajemnicy, ponieważ z nikim nie rozmawiałam o tym, nawet z rodzicami. Wróciłam na swoje miejsce z radością i w gorącej modlitwie podziękowałam Jezusowi za tę szczególną Komunię św., bo w tej chwili nagle zrozumiałam, że nie muszę już dalej szukać, nie muszę już nigdzie jechać, znalazłam Tego, który przez te lata tak cierpliwie czekał na mnie… Uwierzyłam, że to zdanie to były słowa nie jakiegoś nieznanego kapłana, ale Jego samego, skierowane do mnie osobiście.
W roku 2000 wstąpiłam do klasztoru Sióstr Klarysek w Skaryszewie, w 2005 składałam śluby wieczyste. Nieustannie dziękuję Bogu za dar mojego powołania, jestem bardzo szczęśliwa w Jego bliskości.

s. Faustyna – klaryska

PS
Zakon Świętej Klary jest zakonem kontemplacyjno-klauzurowym. Naszymi zakonodawcami byli św. Franciszek (1182-1226) i św. Klara (1193-1253) z Asyżu. Najważniejszym naszym zadaniem, każdego dnia, jest modlitwa – Eucharystia, Liturgia godzin (odprawiana uroczyście w odpowiednich godzinach) i modlitwa indywidualna. Modlitwie poświęcamy około 7 godzin dziennie. Uwielbienie Boga prowadzi nas do modlitwy wstawienniczej za naszych braci i siostry w świecie. Ogarniamy modlitwą Kościół święty, papieża, naszego biskupa ordynariusza, całą diecezję i wszystkie intencje, które napływają do nas, i powierzamy je Miłosierdziu Bożemu.
Zewnętrznym znakiem klauzury jest mur wokół klasztoru i krata, ale dla nas ma ona wymiar duchowy – ograniczony kontakt ze światem, aby móc pełniej wsłuchiwać się w Boże natchnienia.
Historia polskich klarysek związana jest z postacią bł. Salomei z rodu Piastów (1212- 1268), która zapoczątkowała życie zakonne w 1245 roku, przyjmując habit zakonny w kaplicy zamkowej w Sandomierzu. W roku 2007, po prawie 8 wiekach nieobecności, klaryski powróciły do Sandomierza i podjęły posługę miłości w diecezji sandomierskiej, bo – jak pisze św. Klara w swym testamencie – „Syn Boży stał się dla nas drogą”. W tych słowach tkwi cała istota naszej duchowości, naszego powołania do przyjaźni z NIM.

s. Maria Czech OSC – Ksieni Klasztoru Sióstr Klarysek w Sandomierzu