NR 40 / 2016 – 19 NIEDZIELA ZWYKŁA

WPROWADZENIE
KATECHEZA
LITURGIA


MIŁOŚĆ POTRZEBUJE POKARMU

Pan Jezus wzywa nas dzisiaj do czujności, do przebudzenia się z duchowego snu, który uniemożliwia nam dostrzeżenie Jego przyjścia. Nagrodą za taką czujność jest uczestnictwo w uczcie, na której On sam będzie nam usługiwał.
Łatwo popaść w duchowy marazm, kiedy zalewa nas szara codzienność. Nasze ideały i postanowienia pierzchają gdzieś, a my sami stajemy się duchowo ospali. Nic przecież się nie wydarzy, biblijne zapowiedzi wskazują na daleką przyszłość, która nie ma nic wspólnego z codziennością. Tak przynajmniej myślimy. Każdy z nas wielokrotnie musi mierzyć się z taką duchową ospałością.
Pan Jezus zachęca nas dzisiaj do czujności i gotowości. Wzywa do tego, abyśmy wypatrywali Jego przyjścia tak, jak Izraelici w Egipcie, którzy w paschalną noc wyzwolenia spożywać mieli baranka gotowi do drogi i z przepasanymi biodrami (por. Wj 12,11). My też mamy przepasać nasze biodra i być gotowi na owo „zbawcze przyjście Pana”. Choć często wydaje się nam, że On się opóźnia, to On jest u naszych drzwi. On mówi: „Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną” (Ap 3,20).
Ten, kto kocha, oczekuje powrotu ukochanego. Miłość wymaga jednak pokarmu, aby mogła się nim umacniać. Jeśli go zabraknie, to miłość będzie stopniowo wygasać, aż do całkowitego wypalenia. Dlatego Jezus zaprasza nas do ciągłego wypatrywania Go i rozświetlania naszych ciemności światłem Jego nauki. On jest wierny swemu słowu, możemy być więc pewni, że przyjdzie. Oby zastał nas wtedy czuwających.

o. Daniel W. Stabryła – benedyktyn


LITURGIA
KATECHEZA
WPROWADZENIE


Konstytucja o liturgii świętej Soboru Watykańskiego II oznajmia, że „Chrystus jest obecny w ofierze Mszy Świętej tak w osobie celebrującego […], jak zwłaszcza pod postaciami eucharystycznymi. Jest obecny swoją mocą w sakramentach, tak że gdy ktoś chrzci, sam Chrystus chrzci. Jest obecny w swoim słowie, bo gdy w Kościele czyta się Pismo Święte, On sam przemawia. Jest obecny, gdy Kościół modli się i śpiewa psalmy, gdyż On sam obiecał: «Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich» (Mt 18,20)” (KL 7). Rozpoczynamy liturgię eucharystyczną, w której Chrystus jest obecny na pewno. My także postarajmy się być obecni sercem i umysłem, a nie tylko ciałem, żeby doznać radości z realnego spotkania z Jezusem.

PIERWSZE CZYTANIE (Mdr 18,6-9)
Obietnice Pana Boga są jak światła w środku nocy. Ciemność na drodze życia człowieka wierzącego prowokuje do całkowitego zaufania Bogu. Noc wyostrza nasze spojrzenie, żeby żadne sztuczne fajerwerki nie rozmywały naszego widzenia Bożego światła, które prowadzi do prawdziwej wolności. Podobnie Izraelici czekali na wyzwolenie, którego byli pewni, ponieważ mieli przysięgę Boga.

Czytanie z Księgi Mądrości.
Noc wyzwolenia oznajmiono wcześniej naszym ojcom, by nabrali otuchy, wiedząc niechybnie, jakim przysięgom zawierzyli. I lud Twój wyczekiwał ocalenia sprawiedliwych, a zatraty wrogów. Czym bowiem pokarałeś przeciwników, tym uwielbiłeś nas, powołanych.
Pobożni synowie dobrych składali w ukryciu ofiary i ustanowili zgodnie Boskie prawo, że te same dobra i niebezpieczeństwa święci podejmą jednakowo. I już zaczynali śpiewać hymny przodków.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY (Ps 33,1 i 12.18-19.20 i 22)
Oczekiwanie pomocy Pana już jest szczęściem osoby ludzkiej, ponieważ oczy Pana wypatrują człowieka, aby nasycić jego tęsknotę. Śpiewajmy psalm radości, gdyż za nami, jako za nowym narodem wybranym, tęskni Pan Bóg.

Refren:Szczęśliwy naród wybrany przez Pana.

Sprawiedliwi, radośnie wołajcie na cześć Pana, *
prawym przystoi pieśń chwały.
Błogosławiony lud, którego Pan jest Bogiem, *
naród, który On wybrał na dziedzictwo dla siebie.

Oczy Pana zwrócone na bogobojnych, *
na tych, którzy czekają na Jego łaskę,
aby ocalił ich życie od śmierci *
i żywił ich w czasie głodu.

Dusza nasza oczekuje Pana. *
On jest naszą pomocą i tarczą.
Panie, niech nas ogarnie Twoja łaska, *
według nadziei, którą pokładamy w Tobie.

DRUGIE CZYTANIE DŁUŻSZE (Hbr 11,1-2.8-19)
Godzien wiary jest Pan, który złożył nam obietnicę zbawienia, a przypieczętował ją własną śmiercią i zmartwychwstaniem. Abraham i Sara, Izaak i Jakub na skutek obietnicy Boga oczekiwali od Niego bardzo wiele. Jako współdziedzice tej samej obietnicy spodziewajmy się od Pana Boga bardzo wiele.

Czytanie z Listu do Hebrajczyków.
Bracia:
Wiara jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy.
Dla niej to przodkowie otrzymali świadectwo.
Przez wiarę ten, którego nazwano Abrahamem, usłuchał wezwania Bożego, by wyruszyć do ziemi, którą miał objąć w posiadanie. Wyszedł nie wiedząc, dokąd idzie. Przez wiarę przywędrował do Ziemi Obiecanej jako ziemi obcej, pod namiotami mieszkając z Izaakiem i Jakubem, współdziedzicami tej samej obietnicy. Oczekiwał bowiem miasta zbudowanego na silnych fundamentach, którego architektem i budowniczym jest sam Bóg.
Przez wiarę także i sama Sara mimo podeszłego wieku otrzymała moc poczęcia. Uznała bowiem za godnego wiary Tego, który udzielił obietnicy. Przeto z człowieka jednego, i to już niemal obumarłego, powstało potomstwo tak liczne jak gwiazdy niebieskie, jak niezliczony piasek, który jest nad brzegiem morskim.
W wierze pomarli oni wszyscy, nie osiągnąwszy tego, co im przyrzeczono, lecz patrzyli na to z daleka i pozdrawiali, uznawszy siebie za gości i pielgrzymów na tej ziemi. Ci bowiem, co tak mówią, okazują, że szukają ojczyzny. Gdyby zaś tę wspominali, z której wyszli, znaleźliby sposobność powrotu do niej. Teraz zaś do lepszej dążą, to jest do niebieskiej. Dlatego Bóg nie wstydzi się nosić imienia ich Boga, gdyż przysposobił im miasto.
Przez wiarę Abraham, wystawiony na próbę, ofiarował Izaaka, i to jedynego syna składał na ofiarę, on, który otrzymał obietnicę, któremu powiedziane było: Z Izaaka będzie dla ciebie potomstwo. Pomyślał bowiem, iż Bóg mocen wskrzesić także umarłych, i dlatego odzyskał go, jako podobieństwo śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.
Oto słowo Boże.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ (Mt 24,42a.14)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
Czuwajcie i bądźcie gotowi,
bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA DŁUŻSZA (Łk 12,32-48)
Święty Łukasz wzywa do gotowości na przyjście Pana. Oczekiwanie na Boga zawsze, nawet w najmniej odpowiednim momencie, jest gwarantem doświadczenia radości wspólnego z Nim ucztowania. Nie mam szans na wspólną biesiadę z Panem, jeśli nie oczekuję Go, to znaczy czuję się silny i samowystarczalny. Grzeszę i chcę być jedynym kreatorem przestrzeni mojego życia, lekceważę Boga, ponieważ wydaje mi się spóźniony lub nie z takim zestawem łask, jakich się spodziewam. Trzeba oczekiwać Pana, nie polegając na własnym rozsądku bądź wyobraźni, ponieważ może zdarzyć się, że On przyjdzie w chwili, której się nie domyślamy. Przyjdzie na pewno.

Słowa Ewangelii według świętego Łukasza.
Jezus powiedział do swoich uczniów:
Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo.
Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę! Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy. Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.
”Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci; aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie. A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”.
Wtedy Piotr zapytał: Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich?
Pan odpowiedział: Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby na czas wydzielił jej żywność? Szczęśliwy ten sługa, którego pan powróciwszy zastanie przy tej czynności. Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli sługa ów powie sobie w duszy: Mój pan ociąga się z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; każe go ćwiartować i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce.
Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą.
Oto słowo Pańskie.


KATECHEZA
LITURGIA
WPROWADZENIE


Święty Benild Romançon (1895-1862) – powołaniowy rekordzista

Ten brat zakonny, mierzący zaledwie 151 cm, jest wzywany jako orędownik akordeonistów, chorych na raka, a nawet kierowców. Przede wszystkim patronuje jednak apostolatowi powołań, do których budzenia miał szczególny charyzmat.
Piotr Romançon urodził się 15 czerwca 1805 r. we francuskim Thuret. Ze względów zdrowotnych naukę rozpoczął dopiero w wieku 11 lat. Szybko stał się liderem klasowym; często zastępował nauczyciela oraz prowadził dla kolegów lekcje katechizmu. Dalszą edukację zdobył w szkole braci szkolnych w Riom. W 1820 r. został przyjęty do zgromadzenia swoich nauczycieli i przyjął imię br. Benild. Musiał jednak stawić czoło namowom ojca, który chciał, aby porzucił powołanie i wrócił na gospodarstwo.
Brat Benild przechodził stopniowo wszystkie stopnie pedagogicznej „kariery” – od maluchów do coraz starszych wychowanków. W 1851 r., wraz z dwoma współbraćmi, przybył do miasteczka Saugues, aby otworzyć nową placówkę oraz zostać dyrektorem szkoły i przełożonym wspólnoty. Pokonawszy początkową niechęć mieszkańców i niezdyscyplinowanie uczniów (często agresywnych i górujących nad nim wzrostem), zjednał sobie serca wszystkich. Sam z humorem wyznał: „Dzięki Maryi nie połamałem kości nikomu z tych małych łobuzów, wobec których i aniołom, gdyby byli nauczycielami, zabrakłoby cierpliwości”. Urozmaicał życie szkoły i miasteczka: organizował liczne imprezy i wycieczki, założył szkolną orkiestrę. Przyciągał pobożnością i serdecznością, dlatego jego modlitwie powierzano wiele intencji i trudnych spraw.
Nigdy nie prowadził zamierzonej „akcji powołaniowej”, ale – oprócz modlitwy – robił jeszcze coś ważnego. Ponad 275 spośród jego uczniów zaświadczyło, że to dzięki przykładowi jego życia wstąpiło do zakonu lub seminarium diecezjalnego. Inne zeznania mówią, że pomagał także rodzicom w akceptacji powołania ich córek. Zmarł w opinii świętości 13 sierpnia 1862 r. Podczas jego pogrzebu zdarzył się pierwszy cud: sparaliżowana kobieta nagle zaczęła chodzić. Beatyfikacja br. Benilda nastąpiła w 1948 r., a kanonizacja w 1967 r. Modlitewne wspólnoty pod jego patronatem nadal wypraszają i wspierają nowe powołania do służby Bożej. Kościół wspomina go 13 sierpnia.

br. Marek Urbaniak – brat szkolny