NR 21 / 2010 – III NIEDZIELA WIELKANOCNA

WPROWADZENIE
KATECHEZA
LITURGIA


PAN ZMARTWYCHWSTAŁ!


LITURGIA
KATECHEZA
WPROWADZENIE



Dzisiejsza Liturgia Słowa opisuje nam trzy świadectwa zmartwychwstania. Pierwsze, to ukazanie się samego Jezusa swoim uczniom nad Morzem Tyberiackim, drugie świadectwo, to postawa Piotra i Apostołów wobec Sanhedrynu, a trzecie – przedstawione w Apokalipsie – staje się wizją chwały Baranka. Świadectwo, to dzielenie się własnym doświadczeniem, a Bóg pragnie, aby człowiek zaświadczył o Nim. Pozwólmy Słowu przeniknąć do głębi naszego serca, abyśmy zostali napełnieni radością ze spotkania ze Zmartwychwstałym Mistrzem i mogli o Nim świadczyć.

PIERWSZE CZYTANIE (Dz 5,27b-32.40b-41)
Św. Łukasz ukazuje nam Apostołów, którzy przeżyli głęboką przemianę i już bez lęku napełnili Jerozolimę nauką Zmartwychwstałego Pana, i mogli stanąć przed tymi, którzy ukrzyżowali ich Mistrza. Teraz żadna władza na ziemi nie może ich powstrzymać, bo dla Niego są gotowi na wszystko. Nawet radują się z tego, że mogą cierpieć dla imienia Jezusa. Taka postawa oznacza, że są gotowi do głoszenia.

Czytanie z Dziejów Apostolskich

Arcykapłan zapytał apostołów: «Zakazaliśmy wam surowo, abyście nie nauczali w to imię, a oto napełniliście Jerozolimę waszą nauką i chcecie ściągnąć na nas krew tego Człowieka?»
Odpowiedział Piotr i apostołowie: «Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi. Bóg naszych ojców wskrzesił Jezusa, którego straciliście, zawiesiwszy na drzewie. Bóg wywyższył Go na prawicę swoją jako Władcę i Zbawiciela, aby dać Izraelowi nawrócenie i odpuszczenie grzechów. Dajemy temu świadectwo my właśnie oraz Duch Święty, którego Bóg udzielił tym, którzy Mu są posłuszni».
I zabronili apostołom przemawiać w imię Jezusa, a potem zwolnili. A oni odchodzili sprzed Sanhedrynu i cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla imienia Jezusa.
PSALM (Ps 30,2 i 4.5-6ab.11 i 12a i 13b)
Dzisiejszy psalm, który jest pieśnią dziękczynno-paschalną za niezliczone łaski Bożej dobroci, ukazuje nam radość po żałobnym lamencie. Poucza nas, że po śmierci człowiek dostąpi daru zmartwychwstania, bo Bóg go wybawi z krainy umarłych i przeniesie do życia: przemieni ból w radość, ciemność w światło.
[c1]Refren:[/c1] Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś. Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś [c1]*[/c1] i nie pozwoliłeś mym wrogom maśmiewać się ze mnie. Panie, mój Boże, z krainy umarłych wywołałeś moją duszę [c1]*[/c1] i ocaliłeś mi życie spośród schodzących do grobu. [c1]Ref.[/c1] Śpiewajcie psalm wszyscy miłujący Pana [c1]*[/c1] i pamiętajcie o Jego świętości. Gniew Jego bowiem trwa tylko przez chwilę, [c1]*[/c1] a Jego łaska przez całe życie. [c1]Ref.[/c1] Wysłuchaj mnie, Panie, zmiłuj się nade mną, [c1]*[/c1] Panie, bądź moją pomocą. Zamieniłeś w taniec mój żałobny lament, [c1]*[/c1] Boże mój i Panie, będę Cię sławił na wieki. [c1]Ref.[/c1]
DRUGIE CZYTANIE (Ap 5,11-14)
Poniższy fragment Apokalipsy św. Jana ukazuje nam wizję niebiańskiej liturgii. Całe stworzenie adoruje i intonuje hymn na cześć Zasiadającego na tronie Boga i Baranka, który zwyciężył śmierć i jest Pierworodnym sposród wszelkich stworzeń. Niech radość z udziału w chwale zbawionych staje się również naszą radością, abyśmy mogli wyśpiewać chwałę i błogosławieństwo, cześć i moc zmartwychwstałemu Barankowi.

Czytanie z Księgi Apokalipsy świętego Jana Apostoła

Ja, Jan, ujrzałem, i usłyszałem głos wielu aniołów dokoła tronu i Zwierząt, i Starców, a liczba ich była miriady miriad i tysiące tysięcy, mówiących głosem donośnym: «Baranek zabity jest godzien wziąć potęgę i bogactwo, i mądrość, i moc, i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo».
A wszelkie stworzenie, które jest w niebie i na ziemi, i pod ziemią, i na morzu, i wszystko, co w nich przebywa, usłyszałem, jak mówiło: «Zasiadającemu na tronie i Barankowi błogosławieństwo i cześć, i chwała, i moc, na wieki wieków». A czworo Zwierząt mówiło: «Amen». Starcy zaś upadli i oddali pokłon.
ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ (Por. Łk 24,32) [c1]Aklamacja:[/c1] Alleluja, alleluja, alleluja.

Zmartwychwstał Chrystus, który wszystko stworzył

i zlitował się nad ludźmi. [c1]Aklamacja:[/c1] Alleluja, alleluja, alleluja.
EWANGELIA (dłuższa, J 21,1-19)
Nieraz cierpienie zamyka nam oczy na Boga. Tak stało się z Apostołami, którzy zaślepieni po tragicznej męce i śmierci Mistrza, powrócili do dawnego trybu życia. Podobnie dzieje się z nami, gdy w cierpieniu poddawani jesteśmy pokusie utraty wiary, nadziei i radości życia. Pamiętajmy jednak, że na brzegu morza jest Ktoś, kto na nas czeka. Jezus jest pośrodku naszych wątpliwości i obaw. A kto ma oczy przepełnione miłością, dostrzeże ucztę, którą przygotował sam Mistrz, aby umocnić tych, którzy tego pragną.

Słowa Ewangelii według świętego Jana

Jezus ukazał się znowu nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób:
Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: «Idę łowić ryby». Odpowiedzieli mu: «Idziemy i my z tobą». Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili.
A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus.
A Jezus rzekł do nich: «Dzieci, czy macie co na posiłek?»
Odpowiedzieli Mu: «Nie».
On rzekł do nich: «Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie». Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć.
Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: «To jest Pan!» Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę – był bowiem prawie nagi – i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko – tylko około dwustu łokci.
A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: «Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili». Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości, sieć się nie rozerwała. Rzekł do nich Jezus: «Chodźcie, posilcie się!» Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: «Kto Ty jesteś?» bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im – podobnie i rybę.
To już trzeci raz, jak Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał.
A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?»
Odpowiedział Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham».
Rzekł do niego: «Paś baranki moje».
I powtórnie powiedział do niego: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?»
Odparł Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham».
Rzekł do niego: «Paś owce moje».
Powiedział mu po raz trzeci: «Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?»
Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: «Czy kochasz Mnie?»
I rzekł do Niego: «Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham».
Rzekł do niego Jezus: «Paś owce moje.
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz».
To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to rzekł do niego: «Pójdź za Mną!»


KATECHEZA
LITURGIA
WPROWADZENIE


Mieć brata kapłana

Gdy mój brat wstąpił seminarium, szedłem do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Świadomość, że być może za kilka lat będzie kapłanem nie była mi w żaden sposób obca. Wręcz przeciwnie – dowiadując się o tym w momencie rozpoczęcia pierwszego, samodzielnego etapu życia – miałem sporo czasu by przyzwyczaić się do nowego stanu rzeczy.
Pisząc o przeżywaniu kapłaństwa swojego brata, biorę pod uwagę dwa wymiary. Pierwszy z nich to wymiar braterski, nie różniący się zbytnio od tego, jaki odnaleźć można w każdej innej rodzinie. W tym obszarze relacji nietrudno odnaleźć wzajemne wsparcie, pomoc oraz troskę o siebie nawzajem. Każdy jednak, kto ma rodzeństwo, wie bardzo dobrze, że nie da się na tej płaszczyźnie uniknąć również braterskich sprzeczek i różnicy zdań. Sytuacja jednak zmienia się diametralnie, gdy weźmie się pod uwagę drugi wymiar – kapłański. Dotyczy on tych momentów, gdy mój brat staje po drugiej stronie ołtarza, gdy czyta Ewangelię i w swoich rękach trzyma Ciało i Krew Pana Jezusa. Jest to – z mojego punktu widzenia – bardzo niezwykłe uczucie dające do zrozumienia, że nie jest to już tylko bliska mi osoba, ale przede wszystkim przewodnik, który ma zaprowadzić zarówno mnie, jak i wszystkich innych ludzi do Boga.
Swojego brata cenię przede wszystkim za to, że wśród nawału obowiązków zawsze potrafi znaleźć czas dla drugiego człowieka, nawet kosztem swojego własnego, którego ma o wiele mniej niż inni. Pochłonięty nauką, pracą z młodzieżą, działalnością duszpasterską i wykładami w seminarium, jest w pełni otwarty na potrzeby innych, a dobro drugiego człowieka jest dla niego najważniejsze.
Ponadto, jako mój najstarszy brat, był zawsze dla mnie i mojego rodzeństwa kimś szczególnym. Gdy, jeszcze jako kleryk, przyjeżdżał do domu na wakacje i święta, od razu ożywiał atmosferę. Zawsze podkreślał, jak ważna jest dla niego najbliższa rodzina i jak bardzo ceni sobie choćby krótki czas spędzony z nami. Mimo to, otwarty jest w równym stopniu na każdego potrzebującego człowieka.
Na koniec chcę zachęcić wszystkich do modlitwy za kapłanów, bowiem – jako brat jednego z nich – wiem, jakie to jest ważne. Przykładem niech będzie prezent, jaki postanowiliśmy, wraz z całą rodziną, przygotować dla niego. W wieczór wigilijny zobowiązaliśmy się modlić w jego intencji w ramach apostolatu Margaretka, który ma na celu wspieranie modlitewne kapłanów. Powiedział nam wtedy, że jest to najcenniejszy dar, jaki kiedykolwiek otrzymał od człowieka.

Piotr, lat 21