NR 41 / 2010 – XXI NIEDZIELA ZWYKŁA

WPROWADZENIE
KATECHEZA
LITURGIA


NIEBO DLA RODZINY

„Czy tylko nieliczni będą zbawieni?” – pada pytanie pod adresem Jezusa. Zadano Mu je dwa tysiące lat temu, ale wciąż szukamy odpowiedzi. Czy osiągnięcie zbawienia jest możliwe? Ilu będzie zbawionych? I dlaczego nie wszyscy? Mnożymy pytania, bo lubimy wiedzieć… Ale nawet gdybyśmy poznali wszystkie odpowiedzi, ani trochę nie przybliżą nas one do zbawienia. Może dlatego, na tak postawione pytanie Jezus nie udziela odpowiedzi.
Wiedza o zbawieniu nas nie zbawi, od czego więc ono zależy? Jak je osiągnąć? Jezus mówi o trzech warunkach, jakie trzeba spełnić, aby wejść do nieba.
1. Wejść przez ciasną bramę. Miejsca jest w niej niewiele: wystarczy na samego człowieka, nagiego, prawdziwego… Jeśli poszukujemy szerokich wrót, aby zmieścić się w nich ze wszystkimi tytułami, godnościami, przywilejami, a także z całym majątkiem i tym wszystkim, co posiadamy, albo czego w tym życiu pożądamy… to ryzykujemy bardzo, bo taka brama nie prowadzi do nieba.
2. Wejść, kiedy jest otwarte. To znaczy, że trzeba być uważnym, by nie przegapić okazji, które Bóg daje każdemu. Musimy dostosować się do rytmu Boga, a nie próbować Jego dostosowywać do siebie. W końcu ma spełnić się Jego wola, nie nasza…
3. Być znajomym Boga. On w drzwiach nieba musi nas rozpoznać, bo wstęp ma tylko rodzina. Co prawda, łatwo zostać rodziną Boga, ale trzeba jednak tę więź budować choćby szczerym pragnieniem, modlitwą, nawróceniem, wiernością…

ks. Bogusław Zeman – paulista

„Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi”.
(Łk 13,24)


LITURGIA
KATECHEZA
WPROWADZENIE


„Nie wszyscy święci dobrze zaczynali, ale wszyscy dobrze skończyli” – mawiał Święty Proboszcz z Ars. Zapewne wielu z nas mogłoby wymienić imiona takich świętych, podobne historie znamy z własnego podwórka – był daleko od Boga, ale jego życie w pewnym momencie zmieniło się, spotkał Chrystusa, nawrócił się i podjął pokutę… Spotkanie z Chrystusem w niedzielnej Eucharystii to dobry czas, aby także zapytać siebie o stan swojej wiary.

PIERWSZE CZYTANIE (Iz 66,18-21)

Boże objawienie nie jest zarezerwowane tylko dla jakiejś uprzywilejowanej, zamkniętej grupy. Wizja zawarta na końcu Księgi Izajasza wyraźnie mówi o powszechności Bożej Nowiny. Wypełnienie tych słów znajdziemy w orędziu Chrystusa, w tzw. nakazie misyjnym: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody”. Drogą realizacji tego zadania jest jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół – Mistyczne Ciało Chrystusa.

Czytanie z Księgi Izajasza

To mówi Pan:
«A Ja znam ich czyny i zamysły. Przybędę, by zebrać moją chwałę. Ustanowię u nich znak i wyślę niektórych ocalałych z nich do narodów Tarszisz, Put, Meszek i Rosz, Tubal i Jawan, do wysp dalekich, które nie słyszały mojej sławy ani nie widziały mojej chwały. Oni ogłoszą chwałę moją wśród narodów.
Z wszelkich narodów przyprowadzą w ofierze dla Pana wszystkich waszych braci, na koniach, na wozach, w lektykach, na mułach i na dromaderach, na moją świętą Górę w Jerozolimie, mówi Pan, podobnie jak Izraelici przynoszą ofiarę z pokarmów w czystych naczyniach do świątyni Pana. Z nich także wezmę sobie niektórych jako kapłanów i lewitów», mówi Pan.

PSALM (Ps 117,1-2)

Z naszą wiernością bywa różnie – w małżeństwie, ze złożonymi ślubami zakonnymi, w pracy, po prostu w życiu… Upadamy. Grzech jest nieszczęściem, a trwanie w nim jeszcze je pogłębia. Jednakże Bóg nie pozostawia nas samych, a Jego łaska nie zna granic. Pomimo naszego grzechu zachowuje wierność tam, gdzie nam jej brakuje.

Refren: Całemu światu głoście Ewangelię.
lub: Alleluja.

Chwalcie Pana, wszystkie narody, *
wysławiajcie Go wszystkie ludy,
bo potężna nad nami Jego łaska, *
a wierność Pana trwa na wieki. Ref.

DRUGIE CZYTANIE (Hbr 12,5-7.11-13)

W miłości należy mówić także o rzeczach trudnych i bolesnych. To, że rodzice karcą swoje dziecko nie oznacza, że go nie kochają. O podobnej sytuacji mówi nam dzisiaj autor Listu do Hebrajczyków – jeżeli Bóg, który nas kocha, karci nas, to „czyni to dla naszego dobra, aby nas uczynić uczestnikami swojej świętości”. I choć z początku uświadomienie nam prawdy o sobie samych może być bolesne, w dłuższej perspektywie takie doświadczenie przynosi „błogi plon sprawiedliwości”.

Czytanie z Listu do Hebrajczyków

Bracia:
Zapomnieliście o upomnieniu, które się zwraca do was, jako do synów: «Synu mój, nie lekceważ karania Pana, nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza. Bo tego Pan miłuje, kogo karze, chłoszcze każdego, którego za syna przyjmuje».
Trwajcież w karności. Bóg obchodzi się z wami jak z dziećmi. Jakiż to bowiem syn, którego by ojciec nie karcił?
Wszelkie karcenie na razie nie wydaje się radosne, ale smutne, potem jednak przynosi tym, którzy go doświadczyli, błogi plon sprawiedliwości. Dlatego wyprostujcie opadłe ręce i osłabłe kolana. Czyńcie proste ślady nogami waszymi, aby kto chromy nie zbłądził, ale był raczej uzdrowiony.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ (J 14,6)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
Ja jestem drogą, prawdą i życiem,
nikt nie przychodzi do Ojca inaczej,
jak tylko przeze Mnie.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA (Łk 13,22-30)

To, że jesteśmy katolikami, jeszcze o niczym nie świadczy, wręcz przeciwnie, zobowiązuje. Chrzest święty, I-sza Komunia św., dziewięć pierwszych piątków miesiąca, medalik na szyi to nie polisa ubezpieczeniowa na miejsce w niebie, którą raz się podpisało i ma się „święty” spokój. Wybrawszy raz stale muszę ponawiać mój wybór, każdego dnia, nawet, jeśli czasem wierność Chrystusowi i jego zasadom będzie mnie wiele kosztować.

Słowa Ewangelii według świętego Łukasza

Jezus nauczając szedł przez miasta i wsie i odbywał swą podróż do Jerozolimy.
Raz ktoś Go zapytał: «Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?».
On rzekł do nich: «Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam”; lecz On wam odpowie: „Nie wiem, skąd jesteście”. Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z tobą, i na ulicach naszych nauczałeś”.
Lecz On rzecze: „Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości”. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym.
Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi».


KATECHEZA
LITURGIA
WPROWADZENIE


Św. Monika (ok. 322-387) – patronka żon i matek

Głównym źródłem poznania życia Świętej są „Wyznania” jej syna – św. Augustyna. Urodziła się ok. 322 w Tagaście (dzisiejsza Algieria), za mąż wyszła młodo i niezbyt szczęśliwie – mąż Patrycjusz miał wybuchową naturę i nie dochowywał wierności małżeńskiej. Niemniej, jak podkreśla Augustyn, Monika umiała to unieść, cierpliwie trwając w modlitwie. Kobiety znające Patrycjusza, były pełne podziwu dla jej postępowania, które ostatecznie przynosiło dobre owoce – mąż nawrócił się i przed śmiercią przyjął chrzest. Inną cechą matki, o której pisze syn, była zdolność do jednania – ludzka mądrość i Boży pokój, które ją wypełniały udzielały się innym.
Obok męża, drugą przyczyną zmartwień Moniki był jej pierworodny syn. Zanim poznał Prawdę długo szukał i błądził, a matka – jak sam wspomina – „przez wiele lat płakała, abym dla Twoich oczu ożył”. O tyle boleśniejsze było to doświadczenie, że Monika towarzyszyła swojemu synowi nie tylko duchowo, ale dużo czasu razem z nim przebywała. Tymczasem Augustyn prowadził swobodne życie, związał się z kobietą, z którą miał nieślubnego syna, był wyznawcą manicheizmu, prawdy nie znalazł również ani w astrologii, ani w księgach filozofów (choć był ich wielkim znawcą). Ostatecznie drogę pomógł mu odnaleźć biskup Mediolanu – św. Ambroży, którego Monika bardzo szanowała i ceniła. Przyjęcie chrztu przez Augustyna było dla matki uwieńczeniem wielu lat jej modlitwy i ofiar w intencji syna. Kiedy – już po nawróceniu – Augustyn powziął decyzję powrotu (z Mediolanu) do Afryki, Monika zachorowała na febrę i w ciągu kilku dniu zmarła w portowej Ostii. Do śmierci jednak była przygotowana i w jakiś sposób czekała na nią. O zażyłości, jaka była między matką a synem, może jeszcze świadczyć doświadczenie, które stało się ich udziałem, kiedy razem, wpatrując się w niebo w Ostii, przeżywali rodzaj kontemplacji rzeczy ostatecznych. Ukazuje to obraz holenderskiego malarza Ary Scheffera (patrz obok).
Historia życia Moniki sprawiła, że jest ona dziś patronką żon, które nie mają udanych małżeństw, wdów i matek mających problemy ze swoimi dziećmi. Można by jeszcze dodać, że patronuje cierpliwej i wytrwałej modlitwie w beznadziejnych przypadkach.

Ryszard Paluch