NR 13 / 2015 – IV NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

WPROWADZENIE
KATECHEZA
LITURGIA


OPTYMIZM PO CHRZEŚCIJAŃSKU

Znane jest powiedzenie, że optymista widzi zawsze szklankę zapełnioną do połowy. Zaś o tej samej szklance pesymista powie, że jest w połowie pusta. Jedną i tę samą rzeczywistość można opisać na różne sposoby.
Podobny mechanizm działa w podejściu do wiary. W czwartą niedzielę Wielkiego Postu słyszymy słowa z Ewangelii św. Jana. Pan Jezus rozmawia z Nikodemem, który pragnie kroczyć drogą zbawienia. W rozmowie z faryzeuszem Chrystus nawiązuje do historii narodu wybranego. Izraelici, w czasie ucieczki z niewoli egipskiej, zaczęli szemrać przeciwko Bogu i Mojżeszowi. „Pan zesłał między lud jadowite węże. Kąsały one ludzi i wielu Izraelitów pomarło” (Lb 21,6). Zdrowie przywracało ukąszonym spojrzenie na węża, którego odlał Mojżesz. Jedni pewnie uciekali wzrokiem od podobizny węża. Był on dla nich symbolem śmierci. Mieli z nim negatywne skojarzenia. Innym łączył się on z życiem. Dawał siłę i moc. Dlatego, patrząc na niego, ci właśnie doznawali uzdrowienia.
My dzisiaj patrzymy na krzyż. Jednym kojarzy się on z porażką i hańbą. Uciekają od niego wzrokiem. Nie chcą się z nim utożsamiać. Ale dla ludzi wierzących ten sam krzyż jest symbolem triumfu życia. Krzyż związany jest z cierpieniem, ale ostatecznie daje uzdrowienie. Spływa po nim krew, ale ona właśnie daje nam życie.
Prośmy Chrystusa, abyśmy patrzyli na krzyż oczami optymisty. Optymista to nie ktoś, kto widzi tylko plusy i zalety. On widzi również braki i deformacje, ale wie, że pośród nich dużo ważniejsze i cenniejsze są pozytywy. Panie Jezu, uzdrów nasze patrzenie na krzyż.

ks. Daniel Bunia


LITURGIA
KATECHEZA
WPROWADZENIE


Przychodzimy na Eucharystię, aby doświadczyć Bożego miłosierdzia, ale także, by stanąć w prawdzie i skonfrontować swoje życie z wymogami Bożej miłości. Stańmy więc odważnie wobec prawdy o nas samych i z ufnością wyznajmy, że jesteśmy ludźmi grzesznymi.

PIERWSZE CZYTANIE(2Krn 36,14-16.19-23)

Pierwsze czytanie ukazuje nam historię nieprawości i grzechu Izraela oraz splecioną z nią historię Bożej miłości. Bóg okazuje cierpliwość wobec ludu, daje mu czas na nawrócenie, wysyła swoich proroków jako pomoc w drodze ku prawdzie. Izrael odrzuca propozycję Boga, ściąga na siebie karę w postaci zburzenia Jerozolimy i wygnania. Ale to nie jest ostatnie słowo Boga. Miłość Pana jest niewyczerpana i nieustannie szuka sposobu ocalenia człowieka. Wówczas dla Izraela był nim Cyrus – narzędzie Bożej łaskawości. Ta historia ma swoją kontynuację w nas. Jesteśmy grzeszni, odrzucamy Bożą miłość i przywołujemy gniew Boga. Ale On ciągle nas szuka – jak pasterz zagubionej owcy.

Czytanie z Drugiej Księgi Kronik
Wszyscy naczelnicy Judy, kapłani i lud, mnożyli nieprawości, naśladując wszelkie obrzydliwości narodów pogańskich i bezczeszcząc świątynię, którą Pan poświęcił w Jerozolimie. Bóg ich ojców, Pan, bez wytchnienia wysyłał do nich swoich posłańców, albowiem litował się nad swym ludem i nad swym mieszkaniem. Oni jednak szydzili z Bożych wysłanników, lekceważyli ich słowa i wyśmiewali się z Jego proroków, aż wzmógł się gniew Pana na Jego naród do tego stopnia, iż nie było ocalenia.
Spalili też Chaldejczycy świątynię Bożą i zburzyli mury Jerozolimy, wszystkie jej pałace spalili ogniem i wzięli się do zniszczenia wszystkich kosztownych sprzętów. Ocalałą spod miecza resztę król uprowadził do Babilonu i stali się niewolnikami jego i jego synów, aż do nadejścia panowania perskiego. I tak się spełniło słowo Pana wypowiedziane przez usta Jeremiasza: «Dokąd kraj nie wywiąże się ze swych szabatów, będzie leżał odłogiem przez cały czas swego zniszczenia, to jest przez siedemdziesiąt lat».
Aby się spełniło słowo Pana z ust Jeremiasza, pobudził Pan ducha Cyrusa, króla perskiego, w pierwszym roku jego panowania, tak iż obwieścił on również na piśmie w całym państwie swoim, co następuje: «Tak mówi Cyrus, król perski: Wszystkie państwa ziemi dał mi Pan, Bóg niebios. I On mi rozkazał zbudować Mu dom w Jerozolimie, w Judzie. Jeśli z całego ludu Jego jest między wami jeszcze ktoś, to niech Bóg jego będzie z nim; a niech idzie!».

PSALM(Ps 137,1-2.3.4-5.6)

„Nad rzekami Babilonu siedzieliśmy i płakali, wspominając Syjon”. Ile razy nasze drogi prowadziły do Babilonu, do miejsca niewoli i lęku, gdzie nie słychać śpiewu ani słów nadziei. Ale Bóg przychodzi, aby nas wyprowadzić na wolność i otrzeć łzy cierpienia z naszych oczu.

Refren: Kościele święty, nie zapomnę ciebie.

Nad rzekami Babilonu siedzieliśmy i płakali, *
wspominając Syjon.
Na topolach tamtej krainy *
zawiesiliśmy nasze harfy. Ref.

Bo ci, którzy nas uprowadzili, *
żądali od nas pieśni.
Nasi gnębiciele żądali pieśni radosnej: *
«Zaśpiewajcie nam którąś z pieśni syjońskich». Ref.

Jakże możemy śpiewać pieśń Pańską *
w obcej krainie?
Jeruzalem, jeśli zapomnę o tobie, *
niech uschnie moja prawica. Ref.

Niech mi język przyschnie do gardła, *
jeśli nie będę o tobie pamiętał,
jeśli nie wyniosę Jeruzalem *
ponad wszystką swą radość.Ref.

DRUGIE CZYTANIE(Ef 2,4-10)

Czytanie z Nowego Testamentu ukazuje nam raz jeszcze niewyczerpane pokłady Bożej miłości. Bóg, bogaty w miłosierdzie, ukochał nas, gdy wcale nie byliśmy godni Jego miłości, gdy byliśmy zamknięci w więzieniu grzechu, samotni, oddaleni od Niego. Ale właśnie wtedy przyszedł do nas, aby nas obdarzyć życiem. To życie jest w Chrystusie, w Nim je otrzymujemy i w Nim, poprzez wiarę i powierzenie się Jemu, dajemy swoją odpowiedź.

Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Efezjan
Bracia:
Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni! Razem też wskrzesił nas i razem posadził na wyżynach niebieskich, w Chrystusie Jezusie, aby w nadchodzących wiekach przemożne bogactwa Jego łaski wykazać na przykładzie dobroci względem nas, w Chrystusie Jezusie.
Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest to dar Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ(J 3,16)

Aklamacja: Chwała Tobie, Królu wieków.
Tak Bóg umiłował świat,
że dał swojego Syna Jednorodzonego;
każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne.
Aklamacja: Chwała Tobie, Królu wieków.

EWANGELIA(J 3,14-21)

Dzisiejsza Ewangelia wzywa nas do zrewidowania naszego wyobrażenia o Bożym sądzie. Bóg nas nie oskarża i nie sądzi. On jest pełen miłości – daje swojego jedynego Syna za nas. Ale my sami siebie potępiamy, odrzucając i gardząc Bożą dobrocią. „Światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło”. To nie Światło odsuwa się od nas, by nas ukarać pustką i ciemnością, lecz my sami chowamy się przed Nim, zamykając się w rozpaczy grzesznego serca. Ale Światło czeka, aby obdarzyć nas blaskiem Prawdy. Wyjdźmy więc ufnie z ukrycia i zdążajmy ku Niemu.

Słowa Ewangelii według świętego Jana
Jezus powiedział do Nikodema:
«Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.
A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu».


KATECHEZA
LITURGIA
WPROWADZENIE


Niebieska korespondencja

Coraz więcej osób na nowo odkrywa św. Józefa. Jego czciciele swoje modlitwy łączą z… pisaniem listów.
Nie chodzi tu o modlitwę, zwaną telegramem do św. Józefa. Ci, którzy szukają pomocy u Opiekuna Jezusa i Maryi, piszą do niego prawdziwe listy. Opowiadają w nich o swoich trudnościach: o braku pracy czy mieszkania, o chorobie kogoś bliskiego, o problemach ze znalezieniem męża. Piszą bardzo konkretnie. List wkładają do koperty i zostawiają pod obrazem lub figurą św. Józefa, albo w Piśmie św. Potem czekają, ale nie z założonymi rękami. Często modlą się do niego, prosząc o wstawiennictwo. Na efekty zazwyczaj nie trzeba długo czekać.
Świadectwa tych, którym pomógł św. Józef, można znaleźć m.in. na facebookowym profilu „Piszę listy do św. Józefa”. Założyła go Anna Michalska, która o tej niezwykłej korespondencji przeczytała w „Gościu Niedzielnym”. O artykule przypomniała sobie wtedy, gdy jej ciocia została uzdrowiona z nowotworu w dniu liturgicznego wspomnienia św. Józefa.
W swoim liście Anna napisała m.in.: „Proszę Cię o pracę dla mnie, która będzie blisko domu (do 15 min. pieszo) i za godziwe wynagrodzenie. Najlepiej cały etat w szkole podstawowej”. – Pewnego dnia zatelefonowano z jednej z pobliskich szkół. Był 13 lipca 2012 r., a więc dzień fatimski. Po rozmowie otrzymałam 14 godzin lekcyjnych w podstawówce. Wcześniej, w innej placówce dano mi 11 godzin. Nagle okazało się, że będę pracować na prawie 1,5 etatu. Do jednej szkoły idę pieszo siedem, a do drugiej siedemnaście minut – opowiada. W liście prosiła też św. Józefa, by pomógł jej znaleźć mądrą, solidną i kulturalną opiekunkę dla jej synka Franka. – Zadzwoniłam z tym problemem do znajomych ze wspólnoty. Jedna z nich powiedziała, że następnego dnia przyjdzie do nas pani, która chce podjąć się opieki nad naszym dzieckiem. Okazało się, że z zawodu jest… katechetką – wspomina A. Michalska.
Profil na Facebooku założyła w podziękowaniu za otrzymane łaski. W liście obiecała św. Józefowi, że będzie mówiła innym o darach, które Pan Jezus zsyła przez niego. – Może komuś z fanów profilu przypomni się ta metoda i napisze tak jak ja swój list, pełen odważnych pragnień, które złoży w ręce Boga przez św. Józefa – podsumowuje nasza rozmówczyni.

Agnieszka Wawryniuk