NR 22 / 2016 – 4 NIEDZIELA WIELKANOCY – Niedziela Dobrego Pasterza

WPROWADZENIE
KATECHEZA
LITURGIA SŁOWA


KTO MOŻE WEJŚĆ DO OWCZARNI?


LITURGIA SŁOWA
KATECHEZA
WPROWADZENIE


Żyjemy w bardzo skomplikowanym świecie, który nieustannie się zmienia. Potrzebujemy wyjaśnienia tego, co się wokół nas dzieje. Chcielibyśmy prostych odpowiedzi na nasze pytania. Pan Jezus zaprosił nas, abyśmy przyszli do Niego z tym wszystkim. On nie daje prostych odpowiedzi. Za to jest Dobrym Pasterzem i prowadzi nas przez rzeczywistość, w której żyjemy.


PIERWSZE CZYTANIE (Dz 13,14.43-52)
Pan Jezus posyła do nas ludzi, przez których pragnie przemawiać. Mogą to być osoby duchowne lub świeckie. Często zdarza się, że posłana osoba wydaje nam się mało ciekawa albo irytująca. Dzieje się tak codziennie, przez rozmowy i spotkania. Ważne jest to, aby przyjąć i wysłuchać „posłańca”. Czasem potrzeba nam dużo cierpliwości i pokory. Potrzeba umiejętności słuchania i wsłuchiwania się w to, co Pan Jezus mówi nam przez naszych bliźnich.

Czytanie z Dziejów Apostolskich.
W owym czasie Paweł i Barnaba przeszedłszy przez Perge, dotarli do Antiochii Pizydyjskiej, weszli w dzień sobotni do synagogi i usiedli.
A wielu Żydów i pobożnych prozelitów towarzyszyło Pawłowi i Barnabie, którzy w rozmowie starali się zachęcić ich do wytrwania w łasce Boga.
W następny szabat zebrało się niemal całe miasto, aby słuchać słowa Bożego. Gdy Żydzi zobaczyli tłumy, ogarnęła ich zazdrość, i bluźniąc, sprzeciwiali się temu, co mówił Paweł.
Wtedy Paweł i Barnaba powiedzieli odważnie: ”Należało głosić słowo Boże najpierw wam. Skoro jednak odrzucacie je i sami uznajecie się za niegodnych życia wiecznego, zwracamy się do pogan. Tak bowiem nakazał nam Pan: ”Ustanowiłem cię światłością dla pogan, abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi”.
Poganie, słysząc to, radowali się i uwielbiali słowo Pańskie, a wszyscy, przeznaczeni do życia wiecznego, uwierzyli. Słowo Pańskie rozszerzało się po całym kraju.
Ale Żydzi podburzyli pobożne a wpływowe kobiety i znaczniejszych obywateli, wywołali prześladowanie Pawła i Barnaby i wyrzucili ich ze swych granic. A oni otrząsnąwszy na nich pył z nóg, przyszli do Ikonium, a uczniów napełniało wesele i Duch Święty.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY (Ps 100,1-2.3,4b-5ab)

Należąc do Pana Jezusa, naszego Pasterza, nie jesteśmy typowymi owcami w stadzie. Każdy jest indywidualny, każdy obdarzony darem wolności. Idziemy za naszym Pasterzem, ponieważ tego pragniemy. W każdej modlitwie, w każdej Mszy św., w każdej spowiedzi św. wyznajemy to pragnienie. To są „bramy” i „przedsionki”, gdzie spotykamy czekającego Jezusa, Dobrego Pasterza.

Refren: My ludem Pana i Jego owcami.

Wykrzykujcie na cześć Pana wszystkie ziemie, *
służcie Panu z weselem,
Stawajcie przed obliczem Pana *
z okrzykami radości.

Wiedzcie, że Pan jest Bogiem, *
On sam nas stworzył.
Jesteśmy Jego własnością, *
Jego ludem, owcami Jego pastwiska,

W Jego bramy wstępujcie z dziękczynieniem, *
z hymnami w Jego przedsionki.
Albowiem Pan jest dobry, *
Jego łaska trwa na wieki.

DRUGIE CZYTANIE (Ap 7,9.14b-I7)
Najwyższym przejawem troski o człowieka jest gotowość poświęcenia dla niego życia. Przeważnie są to tylko deklaracje. Pan Jezus uczynił to dosłownie. Za każdego z nas oddał życie. Dla nas stał się Barankiem „idącym na zabicie”, aby po zmartwychwstaniu znowu być naszym Pasterzem!
Baranek będzie ich pasł i prowadzał ich do źródeł wód życia.


Czytanie z Księgi Apokalipsy świętego Jana Apostoła.
Ja, Jan, ujrzałem wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojących przed tronem i Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy.
I rzekł do mnie jeden ze starców: ”To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili. Dlatego są przed tronem Boga i w Jego świątyni cześć Mu oddają we dnie i w nocy. A Siedzący na tronie rozciągnie nad nimi namiot. Nie będą już łaknąć ani nie będą już pragnąć, i nie porazi ich słońce ani żaden upał, bo paść ich będzie Baranek, który jest pośrodku tronu, i poprowadzi ich do źródeł wód życia: i każdą łzę otrze Bóg z ich oczu”.
Oto słowo Boże.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ (J 10,14)
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje,
a moje Mnie znają.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA (J 10,27-30)
Tak jak dziecko rozpoznaje głos mamy, tak my posiadamy w sobie zdolność rozpoznawania głosu Jezusa. Chrystus przemawia do mnie w Ewangelii, w Kościele, w moim sercu. I pragnie tylko jednego: abym był z Nim i abym pozwolił się prowadzić. Lecz Pan Jezus daje mi też wolność, abym wybierał. Abym w wolności podjął decyzję, czy chcę pragnąć tego, co On pragnie.


Słowa Ewangelii według świętego Jana.
Jezus powiedział:
”Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy”.
Oto słowo Pańskie.


KLIKNIJ TUTAJ I PRZECZYTAJ PROFESJONALNIE PRZYGOTOWANE DLA CIEBIE KOMENTARZE DO CODZIENNEJ LITURGII SŁOWA NA EDYCJA.PL
KATECHEZA
LITURGIA SŁOWA
WPROWADZENIE


Święty Jerzy († 304?) – smok a poczucie rzeczywistości

„Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego. Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata” (J 17,15-16).
Ten fragment Ewangelii św. Jana w niesamowity sposób podsumowuje sens średniowiecznej legendy o św. Jerzym. W swojej twórczości sięgnęła po nią m.in. Zofia Kossak. Opowiadanie o prawym i pobożnym rycerzu znalazło się w zbiorze zatytułowanym Szaleńcy Boży. Świętego Jerzego poznajemy w chwili, gdy wjeżdża do miasta Sylena. W gospodzie dowiaduje się, że gród od wielu lat nękany jest przez groźnego smoka, którego nikt nie potrafi zabić. Teren zajmowany przez potwora oddzielają od miasta kamienne kopczyki. Niestety, każdy, kto zbliża się do tej granicy, jest porywany i uśmiercany przez bestię. Nikt nie wie, dlaczego w obecności smoka wszyscy tracą zdolność racjonalnego myślenia, orientację i poczucie rzeczywistości. Próbowało go unieszkodliwić wielu rycerzy i uczonych, a nawet biskup, ale nikt nie potrafił oprzeć się stworowi, który, według właściciela karczmy, czarował i mamił wszystkich śmiałków. Aby smok nie podchodził zbyt blisko granicy, postanowiono co roku dawać mu w ofierze młodą dziewczynę. Wyboru dokonywano za pomocą losowania.

Trudne rozeznawanie
Los padł na córkę królewską. Kiedy Jerzy zobaczył smutny orszak, który wiódł królewnę do smoka, postanowił zabić bestię. Wsiadł na konia, „podjął z piersi ryngraf miedziany z wizerunkiem Zbawiciela i ucałował gorąco”. Potem ruszył ku potworowi. Nie reagował na drwiny. Królewna była już przy kamiennej granicy i jak urzeczona patrzyła w stronę smoka. Zatrzymał ją i sam stanął oko w oko ze stworem. Zauważył, że „rzeczy cenne, rzeczy ważkie i potrzebne, w zwierciadle oczu smoczych jawiły się błahe, bezużyteczne i śmieszne, ustępujące miejsca słodkiej ponęcie pokusy”. Nagle w ślepiach potwora odbiła się twarz Zbawiciela z ryngrafu. Jerzy otrząsnął się i przebił bestię. Szybko zdał sobie sprawę z tego, że zadanie śmiertelnego ciosu było o wiele łatwiejsze, niż pokonanie pokus. Później odprowadził królewnę do pałacu, a sam wrócił do gospody. Kiedy wszyscy mówili o rychłym weselu rycerza z królewską córką, on bił się z myślami. Długo rozważał o pięknej dziewczynie, której uratował życie. Cieszył się z tego, co miało go czekać. Wybiegał myślami w przyszłość. Od teraz wszystko miało się zmienić. Czuł uniesienie, szczęście i zadowolenie.

Odnalazł swój skarb
Nocne rozmyślania o życiu przy boku królewny nagle zostały przerwane. Jerzy uświadomił sobie, że ślub z uratowaną dziewczyną położy kres jego niezależności, wolności i wyłącznej służbie Pan Bogu. Zrozumiał, że nagroda, którą chciano mu ofiarować za zabicie smoka będzie dla niego ciężarem i rodzajem zniewolenia. Rozeznał, że pragnie należeć tylko do Chrystusa, że dla Niego chce dalej walczyć ze złem tego świata. Przypomniało mu się to, co zobaczył w oczach smoka. Pojął, że w jego życiu najważniejszy jest Zbawiciel. Wywnioskował, że nic nie może równać się z Tym, któremu do tej pory poświęcał swoje życie. Walka, którą toczył w sercu, była o wiele ważniejsza i trudniejsza od tej, w której zwyciężył smoka. Długo miał w pamięci piękną i słodką twarz królewny, ale głos, który słyszał w sercu, był silniejszy. Nie potrafił mu się oprzeć. Kiedy dzwony ogłaszały wielką radość w mieście, on wyszedł z gospody i ruszył w drogę. Nie chciał ziemskich zaszczytów i nagród. Poszedł w nieznane, z Jezusem w sercu…
Kościół w Polsce wspomina św. Jerzego 24 kwietnia.

Agnieszka Wawryniuk