NR 21 / 2019 – PONIEDZIAŁEK W OKTAWIE WIELKANOCY

WPROWADZENIE
KATECHEZA
LITURGIA



NIEWYGODNA PRAWDA

Zniknięcie ciała Jezusa z grobu, w którym je złożono, stało się niepodważalnym faktem. Nie mogli temu zaprzeczyć ani żołnierze, którzy pilnowali grobu Jezusa, ani arcykapłani, którzy skazali Jezusa na śmierć. Nikt z przebywających w tym czasie w Jerozolimie nie mógł zaprzeczyć temu wydarzeniu. Ciało zmarłego Jezusa zniknęło z grobu. Co się więc stało?

Zarówno pierwsi świadkowie, jak i cały Nowy Testament, a także bogata Tradycja chrześcijańska dają na to pytanie jasną i jednoznaczną odpowiedź. Powodem zniknięcia ciała Jezusa z grobu było Jego Zmartwychwstanie. Święty Piotr w dniu Pięćdziesiątnicy w swym pierwszym kazaniu, mówiąc o Jezusie, wyraził tę prawdę w sposób zdecydowany: Bóg wskrzesił Go, zerwawszy więzy śmierci, gdyż niemożliwe było, aby ona panowała nad Nim (Dz 2, 24).
Nie wszyscy jednak, jak wiemy, przyjęli tę prawdę do wiadomości. Wspomina o tym dzisiejsza Ewangelia. Dla arcykapłanów prawda o zmartwychwstaniu Jezusa była tak bardzo niewygodna, że posunęli się do manipulacji i kłamstwa, aby tylko nie wyszła na jaw. Przyjęcie przez cały lud tej prawdy spowodowałoby całkowitą kompromitację arcykapłanów i w konsekwencji utratę sprawowanej przez nich władzy. Ale to przecież dla jej zachowania zabili. Mając wybór pomiędzy prawdą i skruchą a kłamstwem i władzą arcykapłani wybrali to drugie.
Ich historia może być dla nas przestrogą. Broniąc swych pozycji, możemy mijać się z prawdą. Broniąc siebie, możemy siebie na zawsze utracić. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je (Łk 9, 24).


o. Marek Cul, dominikanin


LITURGIA
KATECHEZA
WPROWADZENIE



Poniedziałek w oktawie Wielkanocy jest w liturgii potwierdzeniem i pogłębieniem wczorajszej uroczystości Zmartwychwstania Pańskiego. Pomaga nam jeszcze głębiej rozważać tę tajemnicę wiary. Zaprasza nas do trwania w radości wyrażającej się w słuchaniu czytań mówiących o wydarzeniu powstania z martwych Chrystusa Pana i karmieniu się Jego Ciałem.


PIERWSZE CZYTANIE (Dz 2, 14. 22b-32)

Również dzisiaj widzimy postać Piotra, który opowiada całemu ludowi historię obiecanego Mesjasza. Działanie Jezusa z Nazaretu potwierdzał sam Bóg. Piotr przekonuje zarówno własnym świadectwem jak i dowodami z Pisma o prawdziwości zmartwychwstania Chrystusa. Konsekwencje wydarzenia zmartwychwstania widoczne są w naszym życiu, gdy wierzymy.

Czytanie z Dziejów Apostolskich

W dniu Pięćdziesiątnicy stanął Piotr razem z Jedenastoma i przemówił donośnym głosem:
«Mężowie Judejczycy i wszyscy mieszkańcy Jeruzalem, przyjmijcie do wiadomości i posłuchajcie uważnie mych słów! Jezusa Nazarejczyka, Męża, którego posłannictwo Bóg potwierdził wam niezwykłymi czynami, cudami i znakami, jakich Bóg przez Niego dokonał wśród was, o czym sami wiecie, tego Męża, który z woli, postanowienia i przewidzenia Boga został wydany, przybiliście rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście. Lecz Bóg wskrzesił Go, zerwawszy więzy śmierci, gdyż niemożliwe było, aby ona panowała nad Nim, bo Dawid mówi o Nim:
„Miałem Pana zawsze przed oczami, gdyż stoi po mojej prawicy, abym się nie zachwiał. Dlatego ucieszyło się moje serce i rozradował się mój język, także i moje ciało spoczywać będzie w nadziei, że nie zostawisz duszy mojej w Otchłani ani nie dasz Świętemu Twemu ulec rozkładowi. Dałeś mi poznać drogi życia i napełnisz mnie radością przed obliczem Twoim”.
Bracia, wolno powiedzieć do was otwarcie, że patriarcha Dawid umarł i został pochowany w grobie, który znajduje się u nas aż po dzień dzisiejszy. Więc jako prorok, który wiedział, że Bóg przysiągł mu uroczyście, iż jego Potomek zasiądzie na jego tronie, widział przyszłość i przepowiedział zmartwychwstanie Mesjasza, że ani nie pozostanie w Otchłani, ani ciało Jego nie ulegnie rozkładowi.
Tego właśnie Jezusa wskrzesił Bóg, a my wszyscy jesteśmy tego świadkami».

Oto słowo Boże.

PSALM (Ps 16)

Słowa psalmu responsoryjnego wyrażają naszą nadzieję na życie u Boga, w Jego bliskości. Ta obecność Pana zapewnia nam pociechę i radość o każdej porze dnia i nocy, w każdej życiowej sytuacji. Całkowite zaufanie Bogu daje nam stabilność i pokój serca. To Bóg, Pan historii, prowadzi nas po ścieżkach życia.

Refren: Strzeż mnie, o Boże, Tobie zaufałem.

Albo: Alleluja.

Zachowaj mnie, Boże, bo chronię się do Ciebie, *
mówię do Pana: «Ty jesteś Panem moim».
Pan moim dziedzictwem i przeznaczeniem,
*
to On mój los zabezpiecza.

Refren: Strzeż mnie, o Boże, Tobie zaufałem.

Błogosławię Pana, który dał mi rozsądek, *
bo serce napomina mnie nawet nocą.
Zawsze stawiam sobie Pana przed oczy,
*
On jest po mojej prawicy, nic mną nie zachwieje.

Refren: Strzeż mnie, o Boże, Tobie zaufałem.

Dlatego cieszy się moje serce i dusza raduje, *
a ciało moje będzie spoczywać bezpiecznie,
bo w kraju zmarłych duszy mej nie zostawisz
*
i nie dopuścisz, bym pozostał w grobie.

Refren: Strzeż mnie, o Boże, Tobie zaufałem.

Ty ścieżkę życia mi ukażesz, *
pełnię radości przy Tobie
i wieczne szczęście
*
po Twojej prawicy.

Refren: Strzeż mnie, o Boże, Tobie zaufałem.


ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ (Ps 118, 24)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Oto dzień, który Pan uczynił,
radujmy się nim i weselmy.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.


EWANGELIA (Mt 28, 8-15)

Kobiety u grobu widzą Zmartwychwstałego Pana. On sam je wita, rozmawia z nimi i posyła do uczniów. Chrystus chce oddalić od nich lęk, a one oddają Mu pokłon, uznając Go jako Pana ich życia. Wiara i radość niewiast jest przeciwstawiona ludzkim spiskom i szukaniu oparcia w pieniądzu, w plotce, we władzy.

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Gdy anioł przemówił do niewiast, one pospiesznie oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i pobiegły oznajmić to Jego uczniom.
A oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: «Witajcie! ». One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: «Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech udadzą się do Galilei, tam Mnie zobaczą».
Gdy one były w drodze, niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło. Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali żołnierzom sporo pieniędzy i rzekli: «Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdy spaliśmy. A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu».
Ci więc wzięli pieniądze i uczynili, jak ich pouczono. I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami, i trwa aż do dnia dzisiejszego.

Oto słowo Pańskie.


KATECHEZA
LITURGIA
WPROWADZENIE



Twarz w ciemności

A propos pęknięć, chcę opowiedzieć o pewnym śnie, czy może wewnętrznej wizji z zamkniętymi oczami, który miałam podczas pierwszego roku studiów, w 1977 roku. Jestem pewna, że ten sen-wizja przytrafił mi się niedługo po wydarzeniu, o którym przypomniał mi w kwietniu 2013 roku F., mój pierwszy mężczyzna.

Pewnej wczesnojesiennej nocy spałam w moim studenckim pokoiku, kiedy obudził mnie nagły hałas, jakby uderzenie młotkiem w drzwi. Ujrzałam wtedy twarz, jakby zawieszoną w pokoju zanurzonym w ciemności. Twarz z dawnej epoki, uwodzicielską, surową i posępną. Czoło przecięte było kilkoma głębokimi regularnymi zmarszczkami. Nos był kształtny, dobrze osadzony w harmonijnym obliczu, z całkowicie nieruchomymi nozdrzami. Usta wyraźnie zarysowane, również kształtne, były jak gdyby zastygłe w niemej, lecz stanowczej zachęcie. Wpatrywała się we mnie, a ja, sparaliżowana przez lodowaty strach, patrzyłam na nią, przyciągana przez coś bardzo szczególnego, rodzaj szczeliny, która przez nią przebiegała, ciągnąc się od nasady czoła aż do brody. Była to jakby bruzda, pęknięcie, w którym mógłby przesunąć się malutki palec noworodka.
Ze zduszonym okrzykiem przerażenia zdołałam zareagować na tę siłę, która mnie przytłaczała, i otworzyłam oczy.
Twarz zniknęła. Usiadłam na łóżku, wyprostowana, w ciemności pokoju. Spojrzałam na budzik na nocnym stoliku. Wskazówki pokazywały wpół do czwartej.
„To sen – pomyślałam – tylko sen”. Krótko mówiąc, udało mi się uspokoić i ponownie zasnąć.
Dzisiaj to wspomnienie ma dla mnie nowe znaczenie. Ponieważ pomiędzy tamtym wydarzeniem i obecną chwilą – a minęło ponad trzydzieści lat – odnalazłam Boga. Przypomniałam sobie o Bogu albo raczej – obudziła się we mnie pamięć o Nim, pamięć, która została uśpiona w ciągu tych dziesięcioleci, kiedy to pozornie szczęśliwe życie przeplatało się z powtarzającymi się systematycznie, dwa razy w roku, okresami depresji.
W tej podzielonej przez bruzdę twarzy widzę teraz wyraźne obraz zła. Demona, walczącego obecnie we mnie z doświadczeniem tego Stwórcy, który z siłą pioruna wtargnął do mojego serca, zaskorupiałego od życia w doczesności i grzechu.
W świetle powyższego depresja jawi mi się jako boleśnie, dramatycznie prawdziwe uwidocznienie zła gnębiącego dobro, ciemności przyćmiewających światło. Cierpiący na depresję jest jak papierek lakmusowy, świadek, lustro, w którym odbija się zło życia.
Jak podobne jest do mąk piekielnych jego nieżycie! Nękany przez niestabilny i niespokojny umysł żyje w strachu i udręczeniu, jego zamglone oczy nie są w stanie widzieć i jak dziecko poddane prądom błędnej nauki (por. Ef 4, 14), jest niesiony to tu, to tam niczym łódź bez steru na jeziorze wzburzonym wichurą.
Ciebie, Panie, w końcu wezwałam, a Ty przyszedłeś mi z pomocą, kierując i doprowadzając moją biedną łódź do spokoju bezpiecznej przystani. Byłam jak mur pochylony, ściana, która się rozpada (por. Ps 62, 4). Przygarnąłeś mnie jak ptak pisklęta pod skrzydłami (por. Łk 13, 34). Zdjąłeś ze mnie wór pokutny, a przepasałeś radością. Zamieniłeś moją żałobę w śpiew (por. Ps 30, 12).


Milly Gualteroni,
Z depresji do wiary,
Świadectwo życia
sławnej dziennikarki,
Edycja Świętego Pawła,
Częstochowa 2017.