NR 58 / 2001 – II NIEDZIELA ADWENTU

WPROWADZENIE
KATECHEZA
LITURGIA


NAWRÓCENIE ZACZNIJMY OD SIEBIE

Dzień Pański
Przeznaczona na dzisiejszą niedzielę Ewangelia mówi nam, że Jan Chrzciciel przygotowanie na przyjście Chrystusa Pana rozpoczął nie od innych, lecz od samego siebie. Tak musimy i my postąpić. Każdy z nas musi udać się na pustynię swojego życia, aby w ciszy i milczeniu znaleźć prawdę o sobie samym, a ta zawsze wzywa do wyznania grzechów i żalu za nie. Czyniona pokuta nie może być obłudna, tylko zewnętrzna, ale musi zmieniać wrażliwość mojego sumienia i serce. Wyrzeczenia, spowiedź, ofiary na rzecz ubogich czy misji – to czyny bardzo dobre, ale tylko wówczas, gdy wypływają z głębi naszego serca, nie są czynione dla przypodobania się innym, pochwalenia się przed kimś, lub wynikają z przyjętych nakazów. W Adwencie, będącym czasem przygotowania na przyjście Chrystusa, Kościół zachęca nas, byśmy nauczyli się nawracać i utrzymywać w porządku nasze sumienia i uczucia. Dzięki tym wysiłkom stajemy się przyjaciółmi Jezusa. Niech więc każdy nasz czyn, spełniony w okresie adwentowego oczekiwania, będzie dla nas okazją do przypomnienia, że także dzięki mojemu nawróceniu przybliża się przyjście Chrystusa Pana na ziemię.

ks. Marek Otolski – marianin

‘Nawróćcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie’. (Mt 3, 2)


LITURGIA
KATECHEZA
WPROWADZENIE


PIERWSZE CZYTANIE

(Iz 11, 1-10)
Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się Odrośl z jego korzenia. I spocznie na niej Duch Pana, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pana. Upodoba sobie w bojaźni Pana. Nie będzie sądził z pozorów ni wyrokował według pogłosek; raczej rozsądzi biednych sprawiedliwie i pokornym w kraju wyda słuszny wyrok. Rózgą swoich ust uderzy gwałtownika, tchnieniem swoich warg uśmierci bezbożnego. Sprawiedliwość będzie mu pasem na biodrach, a wierność przepasaniem lędźwi. Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą, cielę i lew paść się będą społem i mały chłopiec będzie je poganiał. Krowa i niedźwiedzica przestawać będą przyjaźnie, młode ich razem będą legały. Lew też jak wół będzie jadał słomę. Niemowlę igrać będzie na norze kobry, dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii. Zła czynić nie będą ani zgubnie działać po całej świętej mej górze, bo kraj się napełni znajomością Pana, na kształt wód, które przepełniają morze. Owego dnia to się stanie: Korzeń Jessego stać będzie na znak dla narodów. Do niego ludy przyjdą z modlitwą, i sławne będzie miejsce jego spoczynku. Oto słowo Boże. PSALM (Ps 72, 1-2. 7-8. 12-13. 17) Prawdziwy pokój jest darem Pana. Zmartwychwstały przynosi go Apostołom. On sam jest pokojem. Otrzymujemy ten dar w każdej Eucharystii, aby dzielić się nim z innymi. Refren: Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie. Boże, przekaż Twój sąd Królowi, * a Twoją sprawiedliwość synowi królewskiemu. Aby Twoim ludem sądził sprawiedliwie * i ubogimi według prawa. Ref. Za dni jego zakwitnie sprawiedliwość * i wielki pokój, aż księżyc nie zgaśnie. Będzie panował od morza do morza, * od Rzeki aż po krańce ziemi. Ref. Wyzwoli bowiem biedaka, który Go wzywa * i ubogiego, co nie ma opieki Zmiłuje się nad biednym i ubogim, * nędzarza ocali od śmierci. Ref. Niech Jego Imię trwa na wieki, * jak długo świeci słońce, niech trwa Jego imię. Niech Jego imieniem się błogosławią, * niech wszystkie narody ziemi życzą mu szczęścia. Ref.

DRUGIE CZYTANIE

(Rz 15, 4-9)
Bracia: To, co niegdyś zostało napisane, napisane zostało dla naszego pouczenia, abyśmy dzięki cierpliwości i pociesze, jaką niosą Pisma, podtrzymywali nadzieję. A Bóg, który daje cierpliwość i pociechę, niech sprawi, abyście wzorem Chrystusa te same uczucia żywili do siebie i zgodnie jednymi ustami wielbili Boga i Ojca Pana naszego Jezusa Chrystusa. Dlatego przygarniajcie siebie nawzajem, bo i Chrystus przygarnął was ku chwale Boga. Mówię bowiem: Chrystus stał się sługą obrzezanych dla okazania wierności Boga i potwierdzenia przez to obietnic danych ojcom oraz po to, żeby poganie za okazane sobie miłosierdzie uwielbili Boga, jak napisano: Dlatego oddawać Ci będę cześć między poganami i śpiewać imieniu Twojemu>>. Oto słowo Boże. (Mt 3, 1-12) Budowa drogi wymaga wielkich nakładów pracy i środków materialnych. Podobnie przygotowanie duchowej drogi dla Mesjasza wymaga ogromnego wysiłku. Ale ‘jeżeli Pan domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą’.

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza


W owym czasie wystąpił Jan Chrzciciel i głosił na Pustyni Judzkiej te słowa: Nawróćcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie>>. Do niego to odnosi się słowo proroka Izajasza, gdy mówi: Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego>>. Sam zaś Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a jego pokarmem była szarańcza i miód leśny. Wówczas ciągnęły do niego Jerozolima oraz cała Judea i cała okolica nad Jordanem. Przyjmowano od niego chrzest w rzece Jordanie, wyznając przy tym swe grzechy. A gdy widział, że przychodzi do chrztu wielu spośród faryzeuszów i saduceuszów, mówił im: Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem? Wydajcie więc godny owoc nawrócenia, a nie myślcie, że możecie sobie mówić: ‘Abrahama mamy za ojca’, bo powiadam wam, że z tych kamieni może Bóg wzbudzić dzieci Abrahamowi. Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona. Każde więc drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. Ja was chrzczę wodą dla nawrócenia; lecz Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie; ja nie jestem godzien nosić Mu sandałów. On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichrza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym>>. Oto słowo Pańskie.


KATECHEZA
LITURGIA
WPROWADZENIE


MĄDROŚĆ OCZEKIWANIA

Przeczekać smutek wszystko dobre wróci prócz tego co nie wraca lecz to już nie nasze (Anna Kamieńska) Niecierpliwość, podenerwowanie, pośpiech, bezładna bieganina… Tak zachowują się mrówki, gdy niszczy im się mrowisko. Może tak zachowywaliby się ludzie w dniu końca świata? Narazie nikt niczego nam nie niszczy, o końcu świata właściwie nikt nie myśli, a gorączkowość zachowań weszła nam w krew… Co nas tak popędza? Brak czasu? Przecież często nie wiemy, co z nim zrobić… Chęć przeżycia i użycia więcej niż serce pomieści? A może jakaś podświadoma potrzeba, przymus uciekania? Ale przed czym? Dokąd? Może jakiś w nas rodzaj wiary, że własnymi siłami, inwencją, pospiesznym działaniem rozwiążemy wszystkie problemy, załatwimy wszystkie sprawy. Ale w takim razie, dlaczego coraz większe poczucie bezradności i nieogarniania tego wszystkiego, z czym trzeba się uporać? Czy nie chodzi tu przypadkiem o chorobę duszy? I to chorobę zbiorową – wręcz epidemię? Czy nasi przodkowie nie nazwaliby tego po prostu głupotą? Gdy popatrzymy na cierpliwość natury, Boga, Papieża… to ‘coś’ podpowiada, by nazwać ją mądrością. Mądrość musi mieć czas na myślenie, na pamiętanie, na odkrywanie. Mądrość musi mieć spokój, uważny wzrok, musi umieć zachować dystans. Mądrość najpierw myśli, potem mówi – nie odwrotnie! Mądrość potrafi wracać, by móc iść dalej, a nie kręcić się w (błędne) kółko. Mądrość jest wyrozumiała (choć nie pobłażliwa czy obojętna), bo nauczyła się rozumieć przyczyny dramatów, tragedii mających źródło w bezmyślności, beztrosce, niecierpliwości… TRZEBA DAĆ CZAS CZASOWI! W nim bowiem dzieje się nasz los i zaczyna – już teraz – wieczność. W tykaniu zegara – jeśli tylko ktoś spokojnie się weń wsłucha – szepcze Bóg, który zawsze ma dla nas czas, choć my go dla Niego już nie mamy. I rzeczywiście – któregoś dnia nagle zabraknie go na to, co zawsze odkładało się na potem, na starość, na ‘święty-nigdy’. ‘Czas przygotować się do umierania – powiedział pewien staruszek – bo niedobrze umierać w biegu, byle jak, bez świadomości, że dzieje się coś tak ważnego’. I przygotowywał się… pięć lat, żyjąc inaczej niż dotąd, czyli mając czas na to, na co mu nigdy go nie starczało. Przed śmiercią powiedział: ‘Przez te pięć lat przeżyłem więcej, niż przez poprzednie kilkadziesiąt: każda kropla czasu była drogocenną kroplą życia – nie rozlałem w biegu żadnej, a teraz Bogu je niosę’.

br. Tadeusz Ruciński – brat szkolny