NR 9 / 2003 – VII NIEDZIELA ZWYKŁA

WPROWADZENIE
KATECHEZA
LITURGIA


Dzień Pański

WIARA PRZYJACIÓŁ

Jezus uzdrawia dzisiaj paralityka, którego przyniosło czterech przyjaciół. W tym wydarzeniu odegrali oni bardzo ważną rolę. Ich pomoc nie polegała tylko na zwykłym przyniesieniu chorego. Relacjonujący to wydarzenie Ewangelista Marek zapisał bowiem, że Jezus zwrócił się do paralityka ze słowami uzdrowienia właśnie “widząc ich wiarę”. Jezus nic nie mówi o wierze samego chorego. Być może nawet to nie on był inicjatorem wyprawy do Jezusa. Nie on poprosił przyjaciół, by go przynieśli. Może więc to oni sami chcieli pomóc choremu przyjacielowi? Wiara jest czynem osobistym. Jest moją własną relacją do Boga. Nie można więc wierzyć za kogoś. Nie można wierzyć w zastępstwie, za kogoś zbliżać się do Boga. Ale można wierzyć z kimś. Można komuś w jego wierze dopomóc. Właśnie dlatego trzeba siebie nawzajem “przynosić” do Jezusa. Trzeba nawzajem modlić się za siebie, nie czekając nawet, że ktoś nas o to poprosi. Bo Bóg nam pomaga, uzdrawia nas, nawraca, daje nam łaskę także dzięki tym, którzy – choć często o tym sami nie wiemy – do Niego nas przynoszą, którzy za nami u Niego się wstawiają. Nie wiemy, ile łask zawdzięczamy ich wierze. Nie wiemy też, ile łask oni mogliby zawdzięczać naszej, gdybyśmy tylko chcieli z wiarą wziąć w nasze ręce ich łoże.

ks. Andrzej Draguła

Jezus rzekł do paralityka: “Wstań, weź swoje łoże i idź do domu!” (Mk 2, 11)


LITURGIA
KATECHEZA
WPROWADZENIE


Bóg jest Panem i Stwórcą nowej rzeczywistości, obdarza mocą odradzania. Uczestnicząc w Eucharystii, stajemy się uczestnikami tej zaskakującej Bożej nowości, którą jest On sam. Otwórzmy więc nasze serca, aby zaczerpnąć daru nowego życia w Chrystusie.

PIERWSZE CZYTANIE

(Iz 43, 18-19. 21-22. 24b-25)
Bóg, przez proroka Izajasza, zapowiada Izraelowi, cierpiącemu niewolę w Babilonie, nowe wyjście, które będzie o wiele wspanialsze od wyzwolenia z niewoli egipskiej. Naród izraelski nie zasłużył na tak wspaniałą obietnicę, był daleko od Boga i ranił Go swoimi grzechami. Jakże wstrząsające są słowa, jakimi Bóg oskarża Izraela o niewierność: “Przykrość mi zadałeś twoimi grzechami, występkami twoimi Mnie zamęczasz”. Grzech rani Boga – nie jest tylko przekroczeniem norm i przepisów Prawa, lecz zranieniem Miłości. Ale miłość Boga jest większa niż zadany ból, wybacza grzechy i daje ludowi obietnicę wyzwolenia.

Czytanie z Księgi proroka Izajasza


To mówi Pan: “Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy. Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: pojawia się właśnie. Czyż jej nie poznajecie? Otworzę też drogę na pustyni, ścieżyny na pustkowiu. Lud ten, który sobie utworzyłem, opowiadać będzie moją chwałę. Lecz ty, Jakubie, nie wzywałeś Mnie, bo się Mną znudziłeś, Izraelu. Raczej Mi przykrość zadałeś twoimi grzechami, występkami twoimi Mnie zamęczasz. Ja, właśnie Ja przekreślam twe przestępstwa i nie wspominam twych grzechów”.

PSALM

(Ps 41, 2-3, 4-5. 13-14)
“O Panie, zmiłuj się nade mną, uzdrów mnie, bo zgrzeszyłem przeciw Tobie”. Psalm 41. uczy nas modlitwy skruszonego serca, które powierza się Bogu i od Niego oczekuje uzdrowienia z najbardziej niebezpiecznej choroby, jaką jest grzech. Skorzystajmy z tej nauki i wołajmy do Boga z sercem pełnym ufności, aby przebaczył nam grzechy. Refren: Uzdrów mnie, Panie, bo bardzo zgrzeszyłem. Błogosławiony człowiek, który myśli o biednym, * ocali go Pan w dniu nieszczęścia. Pan go ustrzeże, zachowa przy życiu, † uczyni szczęśliwym na ziemi * i nie odda w moc jego wrogów. Refren. Pan mu pomoże na łożu boleści, * podczas choroby poprawi mu posłanie. Mówię: “O Panie, zmiłuj się nade mną, * uzdrów mnie, bo zgrzeszyłem przeciw Tobie!” Refren. A Ty mnie podtrzymasz dzięki swej prawości * i na wieki umieścisz przed Twoim obliczem. Błogosławiony Pan, Bóg Izraela, * aż po wszystkie wieki. Refren.

DRUGIE CZYTANIE

(2 Kor 1, 18-22)
Obietnica, której Bóg udzielił Izraelowi, spełnia się w osobie Jezusa Chrystusa. On jest pełnym “tak” Boga wobec nas i naszym “tak” wobec Bożego daru. Przyjmijmy więc Jezusa i złączmy się z Nim, aby Jego “tak” było także i naszym otwarciem na Bożą miłość.

Czytanie z Drugiego Listu świętego Pawła Apostoła do Koryntian


Bracia: Bóg mi świadkiem, że w tym, co do was mówię, nie ma równocześnie “tak” i “nie”. Syn Boży, Chrystus Jezus, Ten, którego głosiłem wam ja i Sylwan, i Tymoteusz, nie był “tak” i “nie”, lecz dokonało się w Nim “tak”. Albowiem ile tylko obietnic Bożych, wszystkie są w Nim “tak”. Dlatego też przez Niego wypowiada się nasze “Amen” Bogu na chwałę. Tym zaś, który umacnia nas wespół z wami w Chrystusie i który nas namaścił, jest Bóg. On też wycisnął na nas pieczęć i zostawił zadatek Ducha w sercach naszych.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ

(Łk 4, 18) Alleluja, alleluja, alleluja. Pan posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność. Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA

(Mk 2, 1-12)
Tylko Bóg może odpuszczać grzechy. Nikt inny nie może nas uwolnić od duchowego paraliżu, jakim jest grzech. Boża łaska przebaczenia została nam podarowana w Jezusie Chrystusie. My także, jak paralityk z dzisiejszej Ewangelii, możemy Go spotkać i doświadczyć Jego mocy i dobroci. Ta moc płynie z krzyża, bo na nim Jezus zapłacił za nas cenę i wyjednał nam tę łaskę. Dlatego szukając mocy Jezusa, Jego darów, pamiętajmy o paschalnym misterium, które jest źródłem zbawienia i uczestniczmy w nim czynnie i świadomie, poprzez udział w sakramentalnych znakach.

Słowa Ewangelii według świętego Marka


Gdy po pewnym czasie Jezus wrócił do Kafarnaum, posłyszeli, że jest w domu. Zebrało się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę. Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu wnieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: “Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy”. A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w duszy: “Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, jeśli nie Bóg sam jeden?” Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: “Czemu nurtują te myśli w waszych sercach? Cóż jest łatwiej powiedzieć do paralityka: ‘Odpuszczają ci się twoje grzechy’, czy też powiedzieć: ‘Wstań, weź swoje łoże i chodź?’ Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów (rzekł do paralityka): ‘Mówię ci: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu'”. On wstał, wziął zaraz swoje łoże i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga mówiąc: “Jeszcze nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego”.


KATECHEZA
LITURGIA
WPROWADZENIE


Ocalić sens życia

Sens życia jest przyrównywany do szczęścia. Ileż razy jednak przekonujemy się na własnej skórze, że nie można znaleźć szczęścia, szukając go wyłącznie dla siebie. A jednak wielu uważa, że jeśli trzeba się podzielić czymś z bliźnim, to się traci. Tacy ludzie tylko czerpią z innych, nie dając nic w zamian. Duchowo są jak wyczerpana studnia. Doprawdy człowiek potrafi być mistrzem nienasycenia, konsumowania, gromadzenia tylko dla siebie, przypisywania sobie wszystkich zasług.
Niektórzy twierdzą, że szatan nie istnieje. On tymczasem przeistacza się w różne formy pokus, w danym momencie najtrudniejszych do zwalczenia. Jedną z nich jest dzisiaj pokusa utraty sensu życia wiecznego, a skupienia się wyłącznie na ziemskich przyjemnościach. Wielu ludziom skutecznie ,,zaciemnia” sens pytań ostatecznych walką o byt, dobrobyt, więcej chleba… Niby taka postawa wydaje się słuszna, zgodna z naturą, ale czyha na nas niebezpieczeństwo popadnięcia w niewolę pieniądza, dostania się w tryby maszyny konsumpcji, zdobywania tego, co materialne, z całkowitym zachwaszczeniem własnej duchowości. Kiedy po jakimś czasie spojrzy się wstecz, widzi się pełne spichlerze, ale puste serca. Ale nawet Bóg nie będzie próbował nikogo z nas wepchnąć do nieba wbrew samemu człowiekowi.
Jak się wydaje, największą klęską dla człowieka jest zaniechanie pytań o sens życia, zaprzestanie poszukiwań, a równocześnie zamknięcie się we własnej skorupie przyjemności i pragnień. Wielu musi zgodzić się na to, że ich życie z pewnego punktu widzenia może się wydać błahe, nieużyteczne, małowartościowe. Żyjąc z dala od wielkich wydarzeń, pracując ciężko na co dzień, mogą nie widzieć trwałych owoców tej pracy, czyli po prostu sensu życia. Trudno im nieraz uwierzyć, że dla wszystkich jest skarb ukryty w roli, drogocenna perła w rękach kupca, że to my sami jesteśmy tym skarbem dla Boga. Bo przecież zbawienie nie jest wymysłem żadnego z systemów religijnych czy filozoficznych, ale jest rzeczywistością, która się staje z dnia na dzień, realizuje w nas, jeśli odnajdujemy siebie w innych przez miłość. To odkrycie siebie w miłości jest jak śmierć i zmartwychwstanie: śmierć dla siebie, zmartwychwstanie dla innych. Poznanie tego jest w istocie nie tyle odkryciem siebie, ale Chrystusa. Miłość zamyka krąg zbawczy.
Carl Jung – najwybitniejszy psycholog naszych czasów twierdził, że wśród pacjentów, którymi się zajmował, nie było ani jednego, którego problem utraty sensu życia nie sprowadzałby się w ostateczności do znalezienia właściwego, religijnego poglądu na świat. Twierdził, że każdy z nich zachorował, ponieważ utracił to, co wielkie religie wszystkich czasów miały człowiekowi do zaoferowania, a powrót do zdrowia możliwy był dla nich tylko pod warunkiem odzyskania wiary.
Zbawienie jest odnalezieniem przez wiarę siebie w Bogu i Boga w sobie, jest odważnym podjęciem walki ze swoimi słabościami, ograniczeniami, bez względu na to, w jakiej religii czy kulturze ktoś się urodził. Każda religia stanowi swego rodzaju wyzwanie dla człowieka, aby przełamał duchowy zastój, egoizm, przywiązanie do dóbr doczesnych, aby nie handlował własną nieśmiertelnością. Religia poszerza horyzonty człowieka o wymiar nadprzyrodzoności. Każde życie nabiera nowej perspektywy, której osią staje się jedność z Bogiem. Modlitwa bowiem pozwala człowiekowi odnaleźć się w orbicie Bożego działania i miłosierdzia. Faktycznie utrata sensu życia jest utratą wiary w Boga, a w konsekwencji zapomnieniem o miłości i modlitwie. Wówczas przed każdym może otworzyć się z powrotem świat wiary i bogactwo łaski Pana.

Czesław Ryszka

BŁOGOSŁAWIEŃSTWO KOŃCOWE

Za wszystko niech będzie zawsze błogosławiony i wychwalany Stwórca i Odkupiciel nasz, z którego nieskończonej hojności wypływa wszelkie dobro i łaska. Oby zechciał otwierać wam z każdym dniem coraz obficiej źródło swego miłosierdzia w celu pomnożenia i prowadzenia dalej tego, co rozpoczął w waszych duszach. Nie wątpię, że dokona tego dzięki swej najwyższej dobroci, która tak bardzo pragnie udzielać swych dóbr, i dzięki swej wiecznej miłości, która o wiele bardziej skłonna jest do udzielania nam doskonałości niż my do jej przyjęcia. Jest rzeczą pewną, że Bóg ze swej strony jest gotów dawać, byleby tylko z naszej strony nie zabrakło pokory i pragnienia – jakby naczynia gotowego na przyjęcie jego łaski – i byleby widział, że należycie korzystamy z otrzymanych darów i że gorliwie i pilnie prosimy o Jego łaskę.

św. Ignacy Loyola