NR 52 / 2003 – UROCZYSTOŚĆ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH

WPROWADZENIE
KATECHEZA
LITURGIA


Dzień Pański

MUSIMY BYĆ ŚWIĘCI

Jeden jest prawdziwy smutek świata – że nie jesteśmy świętymi. Smutek tym większy, że tak naprawdę nie mamy wyjścia, bo nie wolno nam zapominać, że – jak mówił św. Jan Vianney – “możemy być tylko świętymi albo potępionymi, żyć dla nieba albo dla piekła, nie ma tu nic pośredniego”. Tylko taki wybór jest przed nami. Świętość jest w zasięgu naszej ręki, choć jesteśmy ludźmi grzechu i słabości. Kościół dzisiaj przypomina nam wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem (Ap 7, 9). W tym tłumie jest miejsce dla nas, przewidziane od początku przez Boga. Nie traćmy czasu, który jeszcze nam pozostał. W jaki sposób mamy zdobywać świętość? Dróg i sposobów jest tyle, ilu ludzi – każdy musi zatem odnaleźć własną drogę. Jakąkolwiek jednak byśmy drogą do świętości podążali, to musimy zrobić pierwszy krok. Ten pierwszy krok do świętości to pragnienie jej osiągnięcia. Do obudzenia w sobie takiego pragnienia wzywał nas Jan Paweł II, kiedy w Starym Sączu mówił: “Nie lękajcie się chcieć świętości! Nie lękajcie się być świętymi”. Dzisiaj jest okazja, by szczerze postawić sobie pytanie: Czy pragnę być w gronie świętych?

ks. Stanisław Cyran

Do nich należy królestwo niebieskie. (Mt 5, 10)


LITURGIA
KATECHEZA
WPROWADZENIE



W uroczystość Wszystkich Świętych przyszliśmy na Eucharystię, aby pogłębić naszą więź i świadomość wspólnoty, jaką tworzymy my wszyscy, należący do Chrystusa. Zarówno ci, którzy żyją tutaj, w doczesności, jak i zmarli, którzy przekroczyli próg życia wiecznego – jesteśmy zgromadzeni wobec Boga, naszego Ojca. Aby ta wspólnota była pełna i żywa, prośmy Boga o oczyszczenie z wszelkich słabości i otwórzmy się na Jego miłość.

PIERWSZE CZYTANIE

(Ap 7, 2-4. 9-14)
Opisany w Apokalipsie wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, to wspólnota świętych, do której my również, poprzez wiarę, należymy. Dzisiejsze święto obejmuje wszystkich, nie tylko tych znanych z imienia, lecz także tych zapomnianych, którzy odeszli może już dawno, ale żyją w miłości Boga. Tekst biblijny przybliża nam tajemnicę Kościoła jako komunii, wspólnoty zbawionych, którzy zostali obmyci we krwi Baranka. Starajmy się, aby nasze szaty, wybielone tą krwią, nie zostały zabrudzone, byśmy mogli trwać w miłości Chrystusa razem ze wszystkimi świętymi.

Czytanie z Księgi Apokalipsy świętego Jana Apostoła.


Ja, Jan, ujrzałem innego anioła, wstępującego od wschodu słońca, mającego pieczęć Boga żywego. Zawołał on donośnym głosem do czterech aniołów, którym dano moc wyrządzić szkodę ziemi i morzu: “Nie wyrządzajcie szkody ziemi ani morzu, ani drzewom, aż opieczętujemy na czołach sługi Boga naszego”. I usłyszałem liczbę opieczętowanych: sto czterdzieści cztery tysiące opieczętowanych ze wszystkich pokoleń synów Izraela. Potem ujrzałem wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy. I głosem donośnym tak wołają: “Zbawienie Bogu naszemu, Zasiadającemu na tronie, i Barankowi”. A wszyscy aniołowie stanęli wokół tronu i Starców, i czworga Zwierząt, i na oblicza swe padli przed tronem, i pokłon oddali Bogu, mówiąc: “Amen. Błogosławieństwo i chwała, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc, i potęga Bogu naszemu na wieki wieków. Amen!”. A jeden ze Starców odezwał się do mnie tymi słowami: “Ci przyodziani w białe szaty kim są i skąd przybyli?” I powiedziałem do niego: “Panie, ty wiesz”. I rzekł do mnie: “To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku, i opłukali swe szaty, i wybielili je we krwi Baranka”.

PSALM

(Ps 24, 1-2. 3-4ab. 5-6)
Kogo możemy nazwać świętym? Dzisiejszy psalm daje odpowiedź na to pytanie. To człowiek, który szuka Boga i ma szlachetne, czyste serce. Szukanie Boga jest procesem, który trwa całe życie, czasem prowadzi przez upadki, pomyłki i chwilowe zagubienia, ale najważniejsze jest stałe, wewnętrzne ukierunkowanie na Boga. Refren: Oto lud wierny, szukający Boga. Do Pana należy ziemia i wszystko, co ją napełnia, * świat i jego mieszkańcy. Albowiem On go na morzach osadził * i utwierdził ponad rzekami. Refren. Kto wstąpi na górę Pana, * kto stanie w Jego świętym miejscu? Człowiek rąk nieskalanych i czystego serca, * który nie skłonił swej duszy ku marnościom. Refren. On otrzyma błogosławieństwo od Pana * i zapłatę od Boga, swego Zbawcy. Oto pokolenie tych, co Go szukają, * Którzy szukają oblicza Boga Jakuba. Refren.

DRUGIE CZYTANIE

(1 J 3, 1-3)
Człowiek nie może żyć bez myśli o przyszłości. Teraźniejszość ma sens, gdy towarzyszy jej nadzieja na przyszłość. Dzisiejsze drugie czytanie wskazuje źródło takiej nadziei. Jest nim fakt, że staliśmy się dziećmi Bożymi, a to jest rzeczywistością bardzo głęboką, której konsekwencji nie potrafimy dzisiaj rozpoznać ani do końca zrozumieć.

Czytanie z Pierwszego Listu świętego Jana Apostoła.


Najmilsi: Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się to objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jaki jest. Każdy zaś, kto pokłada w Nim nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest święty.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ

(Mt 11, 28) Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy jesteście utrudzeni i obciążeni, a Ja was pokrzepię. Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA

(Mt 5, 1-12a)
Jezus chce, aby nasze życie było twórcze, aby się ciągle doskonaliło, aż do osiągnięcia pełni, którą jest On sam. Dlatego daje nam Błogosławieństwa, które mają kształtować w nas nową wrażliwość i pomagać w twórczym wzrastaniu w świętości.

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza.


Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: “Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie”.


KATECHEZA
LITURGIA
WPROWADZENIE


OBLICZA ŚMIERCI [1]

Tanio, taniej, jeszcze taniej

Życie w minionym wieku bardzo potaniało. Nie, proszę się nie bać. Nie stałem się członkiem machiny propagandowej władzy. Nie mówię o kosztach konsumpcji. Mam na myśli to, że życie można bardzo łatwo stracić, nietrudno zbyć, tanio sprzedać, że coraz łatwiej nam na życie podnieść rękę. W wielu przypadkach życie kosztuje przysłowiowy grosz. Czyli nic. Dzieje się tak na poziomie wymiaru sprawiedliwości. Zdaje się, że kary za odebranie życia są coraz niższe. Cena jaką trzeba zapłacić za zadaną śmierć jest coraz mniej dotkliwa. Skutkuje to tym, że coraz większą liczbę ludzi na nią stać. W niektórych przypadkach, jak choćby procesy w sprawie odebrania życia górnikom w kopalni Wujek czy robotnikom Wybrzeża wydaje się, że dewaluacja życia sięgnęła dna. Winni nie zapłacą nic, poza grosikami wynikającymi z niewygodnej ławy oskarżonych, na której zasiadają, ale to można przeżyć. Paskudnie tanie jest życie biedaków z południa świata. Tam żeby żyć, trzeba dopłacić. A to nerką, którą sprzeda się bogatemu wujaszkowi z północy, bo jego własna wysiadła, a to rogówką, bo kolejnemu mieszkańcowi północy znudził się kolor własnej. Można jeszcze oddać się w niewolę i znaleźć się w kategorii własności swego pana – szczebel niżej niż ulubiony i cenniejszy czworonóg. Psy rasowe kosztują drożej niż człowiek na rynku niewolników w Sudanie, czy żeby nie szukać daleko, na targach niewolników w byłej Jugosławii. Tanio kosztuje życie nienarodzonego. W tym przypadku człowiek może sobie nawet oszczędzić przykrych wrażeń estetycznych. Nie zobaczy grymasu bólu, nie usłyszy jęku cierpienia. To co ewentualnie zobaczy – nazwą technicznie embrionem. Sprawa załatwiona. Słowa budzące jeszcze odruch serca, takie jak “życie” lub “śmierć”, załatwi poetyka technologii. Pozbyliśmy się kolejnego embrionu. Brzmi podobnie jak czyrak na dużym palcu. I jeszcze ostatni wynalazek przemysłu idei, która skutkuje recesją na rynku życia. Eutanazja. To też taki termin maskujący. W umysłach wielu – tych zwolenników eutanazji – jest pochodną miłosierdzia. Samobójstwo-zabójstwo, które stało się znakiem miłości. Ta miłość zaś, to nie miłość z listu św. Pawła, która nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie pożąda złego, nie cieszy się z niesprawiedliwości. Ta zwolenników eutanazji to miłość, której immanentną cechą jest to, że nie może patrzeć. Na dziś tylko na tych, którzy cierpią. Ale kto wie. Może jutro wzrok się wyostrzy i nie będzie można już patrzeć na biedaków, ułomnych, psychicznie chorych. Jakiż to świat, który zrodził taką miłość?

ks. Paweł Rozpiątkowski

PEŁNIENIE WOLI BOŻEJ

Na czym polega najwyższa doskonałość? Nie polega ona na pociechach wewnętrznych ani na tym, by kto miewał wielkie zachwycenia, widzenia i ducha proroctwa, tylko na tym, by wola nasza tak była zgodna z wolą Boga, iżby nie było takiej rzeczy, której Bóg chce, a my byśmy jej nie chcieli całą wolą naszą, a zamiast tego równie ochotnie przyjmowali rzeczy gorzkie, jak i rzeczy przyjemne wiedząc, że taka jest Jego wola. Takie zrzeczenie się wszelkiej woli własnej wydaje się nad wyraz trudne. W rzeczy samej bardzo to trudno, nie tyle jeszcze czynić rzeczy wręcz i ze wszech miar woli i przyrodzonym skłonnościom naszym przeciwne, ile raczej, o co głównie tu chodzi, czynić je z wewnętrznym zadowoleniem. Ale miłość, gdy jest doskonała, ma tę moc, że pod jej wpływem zapominamy o własnym zadowoleniu, aby tylko zadowolić tego, kogo miłujemy. Wówczas prawdziwie słodkie stają się dla nas wszelkie, choćby najsroższe utrapienia, gdy wiemy, że znosząc je będziemy przyjemnymi Bogu.

św. Teresa z Avila, Księga fundacji, 5, 10.