NR 41 / 2004 – XXI NIEDZIELA ZWYKŁA

WPROWADZENIE
KATECHEZA
LITURGIA


Dzień Pański

BRAMA DO BOŻEGO KRÓLESTWA

W klasztorze na górze Athos znajduje się malowidło, przedstawiające mnicha, który przeciska się przez maleńkie drzwi, prowadzące do wspaniałego ogrodu. Jego głowa i ręka już są w raju, lecz większa część ciała pozostaje po drugiej stronie. To alegoria życia człowieka, który zaczyna już na ziemi doświadczać obietnic ewangelicznych, ale wciąż uwikłany jest w grzech. Bóg, w swojej miłości, obdarzył nas bramą, przez którą możemy przyjść do Niego. Oczekuje jednak od nas wysiłku, walki z grzechem. Na tym polega owo “przeciskanie się” przez wąskie drzwi. Ojcowie Kościoła dodają, że przez te drzwi nie jest w stanie przejść wojownik, dopóki nie odłoży miecza, tarczy i puklerza; bogacz dźwigający wór złota, dopóki nie rozda wszystkiego, co posiada; człowiek, który dogadzał sobie we wszystkim, dopóki nie podejmie postu i pokuty. Ewangelia stawia nam pytanie: Czego powinienem się wyrzec, czym obdarować bliźniego, aby móc przecisnąć się przez tę bramę? Na pytanie “Czy tylko nieliczni będą zbawieni?”, Jezus odpowiada: Przyjdą ze wschodu i z zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Zaproszeni do świętości jesteśmy wszyscy. Jedyne, czego Jezus oczekuje, to zawierzenia Mu i naśladowania Go.

ks. Krzysztof Bardski

“Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu będzie chciało wejść, a nie będą mogli”.( Łk 13, 24)


LITURGIA
KATECHEZA
WPROWADZENIE



Zgromadziliśmy się wokół ołtarza Pańskiego. Pragniemy przeżyć komunię – wspólnotę z Bogiem i między nami, pragniemy także umocnić się w naszej drodze do niebieskiej ojczyzny. Mistrz i Nauczyciel jest z nami w tej drodze, dzieląc się słowem i chlebem. Stół słowa Bożego i stół chleba eucharystycznego zostały zastawione obficie, a my jesteśmy zaproszeni, by czerpać z tych darów.

PIERWSZE CZYTANIE

(Iz 66, 18-21)
W proroczej wizji Izajasz przedstawia przyszłe wydarzenia zbawcze. Jahwe, Bóg Izraela, będzie także Bogiem ludów i narodów pogańskich. Bóg bowiem jest Stwórcą i Panem wszystkich ludzi, wszystkich też kocha i dla wszystkich pragnie zbawienia.

Czytanie z proroka Izajasza.


To mówi Pan: “A Ja znam ich czyny i zamysły. Przybędę, by zebrać moją chwałę. Ustanowię u nich znak i wyślę niektórych ocalałych z nich do narodów Tarszisz, Put, Meszek i Rosz, Tubal i Jawan, do wysp dalekich, które nie słyszały mojej sławy ani nie widziały mojej chwały. Oni ogłoszą chwałę moją wśród narodów. Z wszelkich narodów przyprowadzą w ofierze dla Pana wszystkich waszych braci, na koniach, na wozach, w lektykach, na mułach i na dromaderach, na moją świętą Górę w Jerozolimie, mówi Pan, podobnie jak Izraelici przynoszą ofiarę z pokarmów w czystych naczyniach do świątyni Pana. Z nich także wezmę sobie niektórych jako kapłanów i lewitów”, mówi Pan.

PSALM

( Ps 117, 1-2)
Psalmista wpisuje się w teologiczną myśl wielkiego izraelskiego proroka, kiedy wzywa ludy i narody do złożenia Jahwe hołdu – wysławiania i uwielbienia Świętego Izraela. Zaprawdę “hallelu-jah” – alleluja. Refren: Całemu światu głoście Ewangelię. lub: Alleluja. Chwalcie Pana, wszystkie narody, * wysławiajcie Go wszystkie ludy, bo potężna nad nami Jego łaska, * a wierność Pana trwa na wieki. Refren.

DRUGIE CZYTANIE

( Hbr 12, 5-7. 11-13)
Nie zawsze wyroki i postanowienia Boga są dla nas zrozumiałe. Podobnie trudne doświadczenia, które spotykamy na naszej drodze. Autor Listu do Hebrajczyków przypomina, iż kara ma wartość wychowawczą, a Bóg karci nas dla naszego dobra. Kara i karcenie to wyraz Bożej miłości.

Czytanie z Listu do Hebrajczyków.


Bracia: Zapomnieliście o upomnieniu, które się zwraca do was, jako do synów: “Synu mój, nie lekceważ karania Pana, nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza. Bo tego Pan miłuje, kogo karze, chłoszcze każdego, którego za syna przyjmuje”. Trwajcież w karności. Bóg obchodzi się z wami jak z dziećmi. Jakiż to bowiem syn, którego by ojciec nie karcił? Wszelkie karcenie na razie nie wydaje się radosne, ale smutne, potem jednak przynosi tym, którzy go doświadczyli, błogi plon sprawiedliwości. Dlatego wyprostujcie opadłe ręce i osłabłe kolana. Czyńcie proste ślady nogami waszymi, aby kto chromy nie zbłądził, ale był raczej uzdrowiony.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ

( J 14, 6) Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja. Ja jestem drogą, prawdą i życiem, nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie. Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA

( Łk 13, 22-30)
Odpowiedź na pytanie o liczbę zbawionych zawsze budziło ciekawość ludzi pobożnych, także Żydów w czasach Jezusa. Jednak Nauczyciel nie zajmuje się liczbami, ale przedstawia warunki wejścia do królestwa Bożego. Nie wystarczy być potomkiem Abrahama czy uczenie debatować nad sprawami Bożymi. W uczcie mesjańskiej wezmą udział wszyscy, którzy mają odwagę wybrać ciasne drzwi – ludzie żyjący wiarą, nadzieją i miłością.

Słowa Ewangelii według świętego Łukasza.


Jezus nauczając szedł przez miasta i wsie i odbywał swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: “Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?”. On rzekł do nich: “Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: ‘Panie, otwórz nam’; lecz On wam odpowie: ‘Nie wiem, skąd jesteście’. Wtedy zaczniecie mówić: ‘Przecież jadaliśmy i piliśmy z tobą, i na ulicach naszych nauczałeś’. Lecz On rzecze: ‘Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości’. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi”.


KATECHEZA
LITURGIA
WPROWADZENIE


Miłość, “co spada na głowę”, czyli odwaga kochania

Każde zakochanie, jak określa nasz wybitny poeta, ks. Jan Twardowski, przypomina coś nagłego, „co spada na głowę”. Uczucie kochania ogarnia człowieka tak, że niekiedy myśli i zachowuje się jak pod narkozą. Choć ten stan nagłego zawirowania jest przyjemny i daje wiele radości, to nie trwa wiecznie. Uczucia mają to do siebie, że przepływają przez nas, nasilają się i bledną, intensyfikują i wyciszają. Zakochanie przypomina wielkie święto, coś wyjątkowego, co nas spotkało, ale ludzkiego spełnienia w miłości nie można mierzyć miarą zabawy, przyjemności czy dobrego samopoczucia, podliczając każdego dnia chwile radości. Przyjemność smakowania własnego, bardzo osobistego szczęścia, podpina naszą miłość tylko do egoizmu. Tymczasem droga prawdziwej miłości biegnie w przeciwnym kierunku. Miłość, należy podkreślić, zaczyna się od jakiejś rezygnacji na rzecz tego, kogo kochamy. Wymaga to zatrzymania się i zastanowienia, czy jestem gotowy do tej rezygnacji? Czy chodzi mi o szczęście swoje, czy też pragnę, aby osoba kochana była ze mną szczęśliwa? Czy to ja jestem swoim własnym idolem, pępkiem świata, czy też moje serce jest większe niż moje własne sprawy? Uczucie zakochania oślepia przyjemnością, ale jest jak łagodne zbocze, po którym człowiek może się stoczyć na dno swojego egoizmu. Używanie osób, by powiększyć swoje dobro, jest radością krótkotrwałą i bezużyteczną. Przyjemność zaspokojenia własnego “ja” jest na tyle ulotna, że coraz częściej odczuwamy stany nienasycenia i coraz częściej poszukujemy nowych, bardziej intensywnych wrażeń. O wiele łatwiej być nieskrępowanym motylem, fruwającym z kwiatka na kwiatek, trudniej natomiast zobowiązać się do miłości trwałej i wiernej, zaufać do końca na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie, w radości i smutku, w dostatku i biedzie. W zakochaniu istnieje niebezpieczeństwo szybkiego “konsumowania” bliskości drugiej osoby. Piękne obietnice, dotyki, pocałunki same w sobie nie są niczym złym, ale prawdziwe stają się wówczas, kiedy poprzedza je akt woli, wyrażający się w słowach: “chcę być zawsze tylko z tobą” czy też: “chcemy wspólnie budować naszą przyszłość”. Prawdziwa miłość nie lęka się takiego zawierzenia. Więcej, prawdziwa miłość nie udowadnia siebie powierzchownymi znakami słów i gestów. Prawdziwej miłości nie brak odwagi, by oświadczyć wszystkim ludziom i Bogu: dopóki będę żył, pozostanę twoim mężem, twoją żoną. Miłość staje się wyborem, a krągłość obrączek symbolizuje nieskończoność miłości. Nadejdzie czas, gdy być może wyschnie źródło tkliwych uczuć, gdy stanę przed próbą wierności, gdy radość kochania pośród długich, szarych dni codzienności stanie się odległym wspomnieniem lub wątłą nadzieją. I co wówczas? Wtedy, myślę, obrączki stają się przypomnieniem tego pierwszego aktu woli. Wtedy trzeba podjąć wysiłek powrotu do źródeł i na nowo dokonać wyboru, powtórzyć za bohaterami sztuki Przed sklepem jubilera Karola Wojtyły: Oto jesteśmy oboje, wyrastamy z tych dziwnych chwil, jakby z głębi faktów, zwyczajnych przecież i prostych. Oto jesteśmy razem. Potajemnie zrastamy się w jedno za sprawą tych dwóch obrączek.

Na podstawie książki: Elżbieta Ryszka, Zwyczajne szczęście, Biblioteka Dnia Pańskiego 37

Modlitwa św. Józefa Sebastiana Pelczara

Ojcze Niebieski, w zjednoczeniu z Boskim Sercem Syna Twego, jako niewidzialnego Kapłana (…) ofiaruję Ci siebie i wszystko moje – ofiaruję serce moje ze wszystkimi uczuciami, ofiaruję ciało i duszę ze wszystkimi zmysłami i władzami, ofiaruję życie moje ze wszystkimi myślami, słowami, czynami i cierpieniami, niech żyję i umieram dla Ciebie, a po życiu świętym i takiejże śmierci połączę się z Tobą na wieki.