NR 7 / 2009 – V NIEDZIELA ZWYKŁA

WPROWADZENIE
KATECHEZA
LITURGIA


WSZYSCY CIĘ SZUKAJĄ…

Żyjemy zaprzęgnięci w kierat codziennych obowiązków rodzinnych i zawodowych. Mamy wiele problemów, wobec których stajemy bezradni, bezsilni. Nic dziwnego, że za Hiobem stawiamy pytanie: Czyż nie do bojowania podobny jest los człowieka? (Hi 7, 1).
Zdarza się, że nasze dramaty prowokują w nas pytania: Czy Bóg jest? Czy obchodzi Go to, co się ze mną dzieje? Czy zależy Mu na mnie?
Ewangelia dzisiejsza odpowiada na nie twierdząco. Ukazuje pośrodku ludzkiej biedy, choroby i opętania Jezusa, który nie jest obojętny. Bóg w Chrystusie przejął się naszym losem i dźwiga nas z naszymi krzyżami. Staje po naszej stronie, aby umacniać, pocieszać, budzić nadzieję i wiarę w lepszą przyszłość. To prawda, że nie oddala od nas trudów życia, ale pozwala odnaleźć jego smak nawet wtedy, gdy nie układa się ono według naszych oczekiwań. Daje nam siłę do przyjęcia krzyża. Jest z nami w „naszym bojowaniu”, pozwalając na odnoszenie zwycięstw nad uczuciami bezsensu i zwątpienia.
Nam się tylko może wydawać, że Bóg o nas zapomniał. To nieprawda, że jesteśmy Mu obojętni, a On ukrywa się przed nami. Szukają Go, ponieważ jest im potrzebny jako uzdrowiciel. Chociaż nie dostrzegają, kim naprawdę jest – widzą w nim kogoś potrzebnego.
Czy szukamy Jezusa? Czy jest nam potrzebny? A jeśli Go znajdziemy, czy potrafimy zatrzymać?

ks. Zbigniew Sobolewski


LITURGIA
KATECHEZA
WPROWADZENIE


Gość w dom, Bóg w dom – głosi polskie przysłowie. Czy gościliśmy już kiedyś w naszym domu kapłana z parafii lub zakonnika, a może misjonarza pracującego poza granicami kraju? Czy przyjęliśmy ich z życzliwością i serdecznością? Dzisiejsza liturgia słowa, ukazująca misyjną działalność Jezusa, a potem św. Pawła – Apostoła Narodów, zmusza do refleksji nad tym tematem. Przyjęcie wysłańców Boga pod swój dach nie pozostaje bez skutków – ono owocuje wielorakim błogosławieństwem. Teraz jesteśmy w domu Bożym jako goście i gospodarze – Gościem i Gospodarzem jest też nasz Pan. Przygotujmy serca i umysły na spotkanie z Nim.

PIERWSZE CZYTANIE (Job 7, 1-4. 6-7)

Dramatyczne wyznania cierpiącego Hioba uświadamiają nam tragiczny los człowieka, gdy Bóg jest – zdawałoby się – daleki i nieobecny. Uświadamiają też naszą przemijalność, brak szczęścia i beznadzieję. Naszym udziałem wówczas jest oczekiwanie na światło, dopóki Bóg nie pobłogosławi.

Czytanie z Księgi Joba

Job przemówił w następujący sposób:
«Czyż nie do bojowania podobny byt człowieka? Czy nie pędzi on dni jak najemnik? Jak niewolnik, co wzdycha do cienia, jak robotnik, co czeka zapłaty. Zyskałem miesiące męczarni, przeznaczono mi noce udręki.
Położę się, mówiąc do siebie: „Kiedyż zaświta i wstanę?” Lecz noc wiecznością się staje i boleść mną targa do zmroku.
Czas leci jak tkackie czółenko i przemija bez nadziei. Wspomnij, że dni me jak powiew. Ponownie oko me szczęścia nie zazna».

PSALM (Ps 147A, 1-2. 3-4. 5-6)

Psalmista wzywa nas do wielbienia Boga za Jego wielkie czyny, jakich dokonuje wobec swego ludu oraz za wszechmoc i Jego stwórczą potęgę. On jest Bogiem Izraela leczącym rany ludu, On jest Władcą nieba i ziemi.

Refren: Panie, Ty leczysz złamanych na duchu.
lub: Alleluja.

Chwalcie Pana, bo dobrze
jest śpiewać psalmy Bogu, *
słodko jest Go wychwalać.
Pan buduje Jeruzalem, *
gromadzi rozproszonych z Izraela. Ref.

On leczy złamanych na duchu *
i przewiązuje im rany.
On liczy wszystkie gwiazdy *
i każdej nadaje imię. Ref.

Nasz Pan jest wielki i potężny,*
a Jego mądrość niewypowiedziana.
Pan dźwiga pokornych, *
karki grzeszników zgina do ziemi. Ref.

DRUGIE CZYTANIE (1 Kor 9, 16-19. 22-23)

Pierwsze wspólnoty wierzących zbierały ofiary i wspomagały finansowo chrześcijańskich misjonarzy. Święty Paweł jednak, mimo iż również miał do tego prawo, nie korzystał z przywileju, dlatego członkowie gminy w Koryncie pytali go o powody takiego zachowania.

Czytanie z Pierwszego Listu świętego Pawła Apostoła do Koryntian

Bracia:
Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii.
Gdybym to czynił z własnej woli, miałbym zapłatę, lecz jeśli działam nie z własnej woli, to tylko spełniam obowiązki szafarza. Jakąż przeto mam zapłatę? Otóż tę właśnie, że głosząc Ewangelię bez żadnej zapłaty, nie korzystam z praw, jakie mi daje Ewangelia.
Tak więc nie zależąc od nikogo, stałem się niewolnikiem wszystkich, aby tym liczniejsi byli ci, których pozyskam. Dla słabych stałem się jak słaby, aby pozyskać słabych. Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby w ogóle ocalić przynajmniej niektórych. Wszystko zaś czynię dla Ewangelii, by mieć w niej swój udział.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ (Mt 8, 17)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
Jezus wziął na siebie nasze słabości
i nosił nasze choroby.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA (Mk 1, 29-39)

Działalność Jezusa jako egzorcysty i cudotwórcy obejmowała nie tylko poszczególne osoby, ale była stałym elementem towarzyszącym Jego publicznym wystąpieniom. Mimo to, otaczający Go ludzie jeszcze nie wiedzą, kim On naprawdę jest.

Słowa Ewangelii według świętego Marka

Jezus po wyjściu z synagogi przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On zbliżył się do niej i ująwszy ją za rękę podniósł. Gorączka ją opuściła i usługiwała im.
Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest.
Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: «Wszyscy Cię szukają». Lecz On rzekł do nich: «Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem». I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.


KATECHEZA
LITURGIA
WPROWADZENIE


KRYZYS I POWOŁANIE PAWŁA POD DAMASZKIEM

Przełomowym momentem w życiu św. Pawła było spotkanie z Jezusem zmartwychwstałym pod Damaszkiem (zob. Dz 9, 1-19; 22, 6-11; 26, 12-18). Paweł zmierzał do stolicy Syrii w celu pojmania mieszkających tam chrześcijan i ukarania ich za odstępstwo od wiary ojców. Bóg jednak zdecydowanie wkroczył w jego życie. Objawienie, którego adresatem stał się Paweł, zaowocowało całkowitą zmianą jego postawy wobec Jezusa i wierzących w Niego chrześcijan. Można nazwać ten moment wielkim kryzysem Pawła, bo całe jego dotychczasowe życie legło w gruzach i zostały zachwiane wszystkie pewniki, z których wypływały konkretne postawy faryzeusza z Tarsu. Upadek Pawła na ziemię symbolicznie obrazuje ten ważny moment jego życia.
Paweł nie pozostał jednak na ziemi. Kryzys okazał się zaproszeniem do powstania i pójścia dalej, wezwaniem do koniecznej przemiany życia. Pod Damaszkiem umarł Szaweł prześladowca, a narodził się Paweł, apostoł Jezusa Chrystusa. Przejdźmy poszczególne etapy tego wydarzenia, które mogą stać się pomocą w konstruktywnym przeżywaniu naszych kryzysów:
Jasność z nieba oślepiła i powaliła Szawła. Była to światłość Chrystusa zmartwychwstałego, która przeniknęła świat faryzeusza z Tarsu, demaskując błąd, w jakim trwał. Zajaśniała Prawda, której zaprzeczyć już się nie dało.
Dialog Jezusa z Szawłem. Zmartwychwstały nawiązuje rozmowę, a leżący na ziemi prześladowca ją podejmuje. To podczas tej szczerej wymiany zdań Szaweł dowiaduje się z Kim rozmawia, poznaje prawdę o swoim dotychczasowym postępowaniu i uzyskuje odpowiedź na pytanie: co ma teraz uczynić. Zadziwiające, że Jezus nie przedstawił Szawłowi szczegółowego planu dalszych wypadków, wskazał tylko na kolejny krok, który należy uczynić: „Wstań i idź do miasta. Tam się dowiesz, co masz czynić” (Dz 9, 6).
Wejście do Damaszku. Oślepiony światłem Szaweł musiał pokornie dać się poprowadzić. To, że nie widział drogi, nie oznaczało, że jej nie ma. Musiał jednak zdać się na pomoc tych, którzy ją widzieli.
Okres ciemności, ciszy i postu. Po wejściu do Damaszku nie od razu wszystko się wyjaśniło. Szaweł przeżył trzy dni w ciemności, poszcząc i nie wiedząc, co dalej. Pewny siebie faryzeusz musiał skruszeć do końca. Bóg ma swój rozkład zajęć i realizuje je w czasie, który uzna za właściwy.
Modlitwa Ananiasza. Po raz kolejny Szaweł musiał pokornie przyjąć ofiarowaną posługę. Ananiasz modli się nad nim i przywraca mu wzrok. Dotychczasowy prześladowca staje się bratem prześladowanych.

ks. Bogusław Zeman, paulista